Gość (37.30.*.*)
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego małe dzieci potrafią doprowadzić rodziców do szału, zadając setki pytań dziennie? To nieustanne „a dlaczego?”, „a po co?”, „a jak to działa?” jest jednym z najbardziej fascynujących przejawów ludzkiej natury. Spór o to, czy zadawanie pytań mamy zapisane w genach, czy jest to sztuka, którą nabywamy z czasem, przypomina nieco dylemat o jajku i kurze. Prawda leży jednak gdzieś pośrodku – rodzimy się z instynktem odkrywcy, ale to od nas zależy, czy zamienimy go w precyzyjne narzędzie intelektualne.
Z perspektywy ewolucyjnej i biologicznej, ciekawość jest mechanizmem przetrwania. Nasi przodkowie musieli wiedzieć, co znajduje się za wzgórzem, które rośliny są jadalne i jak przewidzieć pogodę. Zadawanie pytań (początkowo pewnie bez słów, poprzez samą obserwację i eksperymentowanie) pozwalało gromadzić wiedzę niezbędną do przeżycia.
Dzieci wchodzą w fazę pytań około drugiego lub trzeciego roku życia. Nie robią tego dlatego, że ktoś je tego nauczył w szkole – to ich mózg domaga się danych, aby zbudować model świata. Badania psychologiczne sugerują, że dziecięce pytania są formą „testowania hipotez”. Maluch nie tylko chce znać odpowiedź, ale sprawdza, jak dorośli reagują i czy informacje są spójne. Można więc śmiało powiedzieć, że fundament zadawania pytań jest całkowicie naturalny i biologiczny.
Choć wiele zwierząt wykazuje ogromną ciekawość, naukowcy zauważyli istotną różnicę. Małpy człekokształtne, które nauczono języka migowego, potrafią prosić o przedmioty, wyrażać emocje czy opisywać zdarzenia. Jednak niezwykle rzadko (jeśli w ogóle) zadają pytania o naturę świata lub o to, co myślą inni. Wydaje się, że „dlaczego?” jest unikalnym, ludzkim znakiem rozpoznawczym.
Skoro zadawanie pytań jest naturalne, to dlaczego niektórzy robią to lepiej od innych? Tutaj wkraczamy w sferę umiejętności. O ile samo pytanie „dlaczego?” jest instynktowne, o tyle sformułowanie pytania, które prowadzi do głębokich wniosków, wymaga treningu.
W dorosłym życiu często tracimy tę dziecięcą swobodę. System edukacji, normy społeczne czy strach przed wyjściem na osobę niekompetentną sprawiają, że przestajemy pytać. Wtedy zadawanie pytań staje się umiejętnością, którą trzeba „odkopać” i na nowo wyćwiczyć. Wyróżniamy tu kilka poziomów zaawansowania:
Niestety, natura często przegrywa z kulturą. W wielu środowiskach zadawanie pytań jest postrzegane jako przejaw słabości lub braku wiedzy. Tymczasem w najbardziej innowacyjnych firmach świata (jak Google czy Pixar) „kultura pytania” jest fundamentem sukcesu.
Aby na nowo rozwinąć tę umiejętność, warto zastosować kilka prostych technik:
Podsumowując, zadawanie pytań to naturalny impuls, który jest paliwem dla naszego rozwoju. Jednak to, jak sprawnie będziemy operować tym narzędziem, zależy od naszej praktyki. Można to porównać do chodzenia – każdy z nas ma biologiczną zdolność do poruszania się na dwóch nogach, ale to trening czyni z kogoś maratończyka lub tancerza.
Warto pielęgnować w sobie tę dziecięcą ciekawość, jednocześnie szlifując warsztat logicznego i krytycznego myślenia. W świecie zdominowanym przez gotowe odpowiedzi i algorytmy, umiejętność zadawania właściwych pytań staje się jedną z najcenniejszych kompetencji przyszłości. Nie bójmy się więc pytać – to najbardziej ludzka rzecz, jaką możemy zrobić.