Gość (37.30.*.*)
Patrząc na otaczający nas świat, łatwo ulec złudzeniu, że to zwierzęta są „koroną stworzenia”. W końcu biegamy, myślimy, budujemy miasta i latamy w kosmos. Jednak z perspektywy biologii, chemii i czystej statystyki, to królestwo roślin (Plantae) trzyma w ręku niemal wszystkie asy. Jeśli spojrzymy na liczby, biomasę i strategię przetrwania, szybko zrozumiemy, że natura postawiła na zieleń.
Największym „przywilejem”, jaki ewolucja nadała roślinom, jest autotrofia, czyli samożywność. Podczas gdy każde zwierzę na planecie – od mikroskopijnego niesporczaka po płetwala błękitnego – musi kogoś lub coś zjeść, by przeżyć, rośliny po prostu „są”. Dzięki fotosyntezie potrafią przekształcać energię słoneczną, wodę i dwutlenek węgla w skomplikowane związki organiczne.
To stawia je na samym początku łańcucha pokarmowego. Zwierzęta są w tej relacji petentami, całkowicie zależnymi od tego, co wyprodukują rośliny. Z punktu widzenia ewolucji, bycie producentem jest znacznie bezpieczniejszą strategią niż bycie konsumentem. Jeśli znikną zwierzęta, rośliny poradzą sobie świetnie. Jeśli znikną rośliny, życie zwierzęce zgaśnie w ciągu kilku tygodni.
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak małym ułamkiem życia na Ziemi jesteśmy. Według szeroko zakrojonych badań nad biomasą naszej planety, rośliny stanowią około 80% całkowitej masy wszystkich organizmów żywych. Dla porównania, wszystkie zwierzęta (wliczając w to ludzi, insekty, ryby i zwierzęta hodowlane) to zaledwie około 0,4% biomasy.
Można powiedzieć, że Ziemia to planeta roślin, na której zwierzęta są jedynie „ruchomym dodatkiem”. Ta dysproporcja pokazuje, czyja strategia przetrwania okazała się skuteczniejsza w skali miliardów lat ewolucji.
Zwierzęta mają budowę jednostkową (unitarną). Mamy jedno serce, jedną głowę, określoną liczbę kończyn. Uszkodzenie kluczowego organu zazwyczaj oznacza śmierć całego organizmu. Rośliny natomiast ewolucja wyposażyła w budowę modułową.
Każda gałąź, liść czy fragment korzenia jest w pewnym sensie autonomiczną jednostką. Jeśli krowa odgryzie połowę krzewu, krzew nie umiera – on po prostu wypuszcza nowe pędy. Rośliny posiadają tkanki twórcze (merystemy), które działają jak fabryki komórek macierzystych przez całe ich życie. Dzięki temu drzewa mogą żyć tysiące lat (jak sosna długowieczna „Metuzalem”, która ma ponad 4800 lat), podczas gdy najstarsze zwierzęta rzadko przekraczają barierę 200-400 lat.
W stanie Utah w USA rośnie „las” o nazwie Pando. Choć wygląda jak 47 tysięcy osobnych topól osikowych, w rzeczywistości jest to jeden organizm połączony wspólnym systemem korzeniowym. Waży około 6000 ton i żyje od co najmniej 80 tysięcy lat. Żadne zwierzę nie może nawet marzyć o takiej skali egzystencji.
Często myślimy, że rośliny są upośledzone, bo nie mogą uciekać przed drapieżnikiem. Ewolucja rozwiązała ten problem w genialny sposób: zamiast nóg, dała im zaawansowane laboratoria chemiczne. Rośliny produkują tysiące toksyn, substancji odstraszających, a nawet sygnałów ostrzegawczych.
Kiedy akacja w afrykańskiej sawannie jest podgryzana przez żyrafę, zaczyna wydzielać etylen. Sąsiednie drzewa „wyczuwają” ten gaz i w ciągu kilku minut pompują do swoich liści garbniki, które sprawiają, że stają się one niesmaczne, a nawet trujące. Rośliny nie muszą biegać, by prowadzić wojnę lub zawierać sojusze.
W biologii termin „przywilej” jest oczywiście umowny. Każda forma życia jest wynikiem miliardów lat dostosowań. Zwierzęta zyskały mobilność i układ nerwowy kosztem ogromnego zapotrzebowania na energię i kruchości życia. Rośliny zyskały stabilność i niemal nieograniczony wzrost kosztem braku możliwości przemieszczania się.
Jednak patrząc na stabilność ekosystemów, to rośliny są fundamentem. Ewolucja „uprzywilejowała” je w taki sposób, że uczyniła je jedynymi prawdziwymi właścicielami zasobów planety. My, zwierzęta, jesteśmy jedynie gośćmi przy ich stole, korzystającymi z energii, którą one potrafią schwytać prosto z gwiazdy oddalonej o 150 milionów kilometrów.