Jakie masz pytanie?

lub

Czy to prawda, czy mit, że mężczyźni beta zawsze ulegają i podporządkowują się mężczyznom alfa, i dlaczego?

Złożone role społeczne Ludzkie zachowania złożone Hierarchie społeczne kontekstowe
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Podział na mężczyzn „alfa” i „beta” stał się jednym z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych tematów w psychologii popularnej i dyskusjach internetowych. Choć wizja silnego lidera, któremu wszyscy potulnie schodzą z drogi, jest niezwykle sugestywna, rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Twierdzenie, że mężczyźni beta zawsze ulegają i podporządkowują się samcom alfa, to w dużej mierze mit oparty na przestarzałych badaniach i błędnej interpretacji ludzkich zachowań społecznych.

Skąd wziął się podział na samców alfa i beta?

Cała koncepcja narodziła się w świecie zoologii, a konkretnie w badaniach nad wilkami prowadzonych w latach 40. XX wieku przez Rudolfa Schenkela, a później spopularyzowanych przez Davida Mecha. Obserwowano wtedy grupy wilków trzymanych w niewoli, które nie były ze sobą spokrewnione. W takich sztucznych warunkach zwierzęta faktycznie walczyły o dominację, tworząc sztywne hierarchie.

Problem polega na tym, że sam David Mech po latach wycofał się ze swoich teorii. Odkrył, że w naturalnym środowisku wataha wilków przypomina raczej rodzinę, gdzie „alfami” są po prostu rodzice, a reszta to ich potomstwo. Współpraca i opieka są tam ważniejsze niż agresywna dominacja. Przeniesienie tego modelu na skomplikowane społeczeństwo ludzkie było więc błędem u samego źródła.

Dlaczego ludzie nie pasują do sztywnych etykiet?

Ludzka psychika i struktury społeczne są zbyt złożone, by zamknąć je w dwóch czy trzech kategoriach. W przeciwieństwie do zwierząt, ludzie funkcjonują w wielu różnych hierarchiach jednocześnie. Mężczyzna, który w pracy może wydawać się „betą” (jest ugodowy, unika konfliktów, wykonuje polecenia), po godzinach może być „alfą” w swoim klubie sportowym, lokalnej społeczności czy w relacjach rodzinnych, gdzie wykazuje się inicjatywą i charyzmą.

Podporządkowanie nie wynika z „wrodzonej natury”, ale z kontekstu sytuacyjnego. W psychologii mówi się raczej o cechach osobowości, takich jak ekstrawersja, ugodowość czy sumienność (model Wielkiej Piątki), niż o stałych rolach społecznych. To, co potocznie nazywamy „byciem beta”, często jest po prostu wysoką ugodowością lub inteligencją emocjonalną, która pozwala na unikanie niepotrzebnych konfliktów dla dobra grupy.

Mit o wiecznym podporządkowaniu

Przekonanie, że mężczyzna o łagodniejszym usposobieniu zawsze ulegnie komuś bardziej agresywnemu, jest błędne z kilku powodów:

  • Siła kompetencji: W nowoczesnym społeczeństwie hierarchia budowana jest na kompetencjach, a nie na sile fizycznej czy głośnym zachowaniu. Ekspert w danej dziedzinie (często szufladkowany jako „beta”) nie podporządkuje się „alfie”, jeśli ten nie ma racji merytorycznej.
  • Inteligencja społeczna: Osoby uznawane za mniej dominujące często stosują subtelniejsze metody wpływu. Zamiast otwartej konfrontacji, potrafią budować sojusze i zarządzać emocjami grupy, co w dłuższej perspektywie daje im większą władzę niż agresywna dominacja.
  • Koszty dominacji: Bycie „alfą” w tradycyjnym rozumieniu wiąże się z ogromnym stresem i ciągłą potrzebą potwierdzania swojej pozycji. Wiele osób świadomie wybiera role wspierające, ponieważ dają one większy spokój i stabilność emocjonalną.

Ciekawostka: Paradoks przywództwa

Badania nad przywództwem w biznesie pokazują, że najskuteczniejsi liderzy to często osoby o cechach przypisywanych „betom” – potrafią słuchać, wykazują się empatią i stawiają dobro zespołu nad własne ego. Z kolei liderzy o skrajnie dominującym charakterze („alfa”) często doprowadzają do rozpadu zespołów i toksycznej atmosfery, co ostatecznie osłabia ich pozycję.

Dlaczego wciąż wierzymy w ten podział?

Koncepcja alfa/beta przetrwała, ponieważ jest prosta i daje poczucie porządku w chaosie relacji międzyludzkich. Pozwala szybko ocenić sytuację i przypisać ludzi do konkretnych ról. Jest też chętnie wykorzystywana przez popkulturę i różnego rodzaju „trenerów uwodzenia” czy „coachów męskości”, ponieważ sprzedawanie recepty na „stanie się alfą” jest po prostu dochodowym biznesem.

W rzeczywistości zdrowy i pewny siebie mężczyzna nie musi nikomu udowadniać swojej dominacji. Prawdziwa siła charakteru objawia się w autentyczności, a nie w graniu roli narzuconej przez internetowe mity. Podporządkowanie się jest często wyborem strategicznym lub wynikiem kultury pracy, a nie dowodem na „gorszą naturę”.

Podsumowanie naukowe

Współczesna socjologia i psychologia ewolucyjna odchodzą od terminów alfa i beta na rzecz pojęcia „prestiżu” i „dominacji”. Dominacja opiera się na strachu i sile, natomiast prestiż na szacunku i wiedzy. To właśnie prestiż jest w ludzkich społeczeństwach trwalszym i bardziej pożądanym fundamentem pozycji społecznej. Zatem mężczyzna, który nie dąży do konfrontacji, wcale nie musi być „podporządkowany” – może po prostu budować swoją pozycję na zupełnie innych, często trwalszych fundamentach.

Podziel się z innymi: