Gość (37.30.*.*)
Rozszerzenie pliku to zazwyczaj trzy lub cztery litery po kropce, które mówią systemowi operacyjnemu, jakiego programu użyć do otwarcia danej zawartości. W przypadku rozszerzenia .cum sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana, ponieważ nie należy ono do standardowego zestawu formatów, z którymi spotykamy się na co dzień, takich jak .docx, .jpg czy .mp3. Jeśli natknąłeś się na taki plik, warto dowiedzieć się, skąd mógł się wziąć i czy jest bezpieczny.
Z technicznego punktu widzenia, rozszerzenie .cum ma swoje korzenie w bardzo starych systemach operacyjnych. Najczęściej kojarzone jest z systemem TOPS-20, stworzonym przez firmę Digital Equipment Corporation (DEC) w latach 70. i 80. XX wieku. W tym konkretnym środowisku pliki z końcówką .cum były używane przez narzędzie o nazwie „Commando”. Służyły one do przechowywania definicji menu i poleceń, które pomagały użytkownikom w interakcji z systemem poprzez interfejs tekstowy.
W dzisiejszych czasach prawdopodobieństwo, że korzystasz z systemu TOPS-20, jest bliskie zeru, chyba że zajmujesz się konserwacją muzealnych komputerów lub pracujesz na emulatorach starych architektur.
Współcześnie rozszerzenie .cum rzadko pojawia się jako realny format danych. Jeśli widzisz je w internecie, najprawdopodobniej mamy do czynienia z jedną z dwóch sytuacji:
Zawsze, gdy spotykasz plik o nieznanym rozszerzeniu, powinieneś zachować czujność. Ponieważ .cum nie jest standardowym formatem rozpoznawanym przez system Windows czy macOS, istnieje ryzyko, że:
Jeśli pobrałeś taki plik z niepewnego źródła, najlepiej go nie otwierać. Jeżeli jednak musisz sprawdzić jego zawartość, najbezpieczniejszą metodą jest użycie prostego edytora tekstu.
Jeśli podejrzewasz, że plik zawiera tekst lub kod, możesz spróbować otworzyć go za pomocą:
Otwarcie pliku w edytorze tekstu nie spowoduje uruchomienia zawartego w nim kodu (jeśli taki tam jest), a pozwoli Ci podejrzeć „wnętrze” pliku. Jeśli zobaczysz tam czytelne napisy, prawdopodobnie jest to plik konfiguracyjny lub skrypt. Jeśli zobaczysz ciąg niezrozumiałych znaków (tzw. „krzaki”), plik jest prawdopodobnie binarny i bez dedykowanego oprogramowania go nie odczytasz.
Świat informatyki pełen jest rozszerzeń, które wyglądają dziwnie lub zabawnie. Na przykład rozszerzenie .xxx nie zawsze musi odnosić się do treści dla dorosłych – bywało używane przez niektóre programy do oznaczania plików tymczasowych lub archiwalnych. Z kolei rozszerzenie .nut (ang. orzech lub wariat) jest faktycznym formatem kontenera wideo używanym przez niektóre kodeki open-source.
Podsumowując, jeśli plik .cum pojawił się na Twoim dysku nagle, a nie jesteś programistą pracującym nad retro-systemami, najpewniej jest to czyjś żart lub pozostałość po bardzo specyficznym, niestandardowym oprogramowaniu. Zawsze warto przeskanować taki plik aktualnym programem antywirusowym przed podjęciem jakichkolwiek prób jego uruchomienia.