Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj) jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych porozumień ostatnich lat. Wokół niej narosło wiele emocji i sprzecznych opinii, a pytanie, czy jest korzystna tylko dla Niemiec i zabije europejskie rolnictwo, to jeden z najczęściej powtarzanych argumentów krytyków.
Prawda, jak to często bywa, leży pośrodku, a cała sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż proste stwierdzenie "fakt" lub "mit".
Mit: Umowa jest korzystna tylko dla Niemiec
Stwierdzenie, że umowa UE-Mercosur jest korzystna tylko dla Niemiec, jest dużym uproszczeniem i mitem. Prawdą jest, że Niemcy, jako potęga przemysłowa i eksportowa, są postrzegane jako jeden z głównych beneficjentów porozumienia.
Kto zyskuje na umowie?
Głównym celem umowy z perspektywy Unii Europejskiej jest otwarcie rynków krajów Mercosur dla europejskich towarów przemysłowych, maszyn, urządzeń i usług.
- Przemysł i eksport: Kraje Mercosur stosują obecnie wysokie cła (sięgające nawet 35%) na wiele produktów przemysłowych. Ich zniesienie lub znaczne obniżenie jest ogromną korzyścią dla europejskich producentów, szczególnie w sektorach takich jak motoryzacja, chemia, maszyny i farmaceutyki.
- Niemcy: Niemcy, ze swoją silną i eksportowo zorientowaną gospodarką, z pewnością odczują to pozytywnie. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz wyraził poparcie dla umowy, podkreślając jej znaczenie geostrategiczne.
- Inne kraje UE: Korzyści odczują także inne uprzemysłowione kraje. Na przykład, w optymistycznym scenariuszu, polskie przedsiębiorstwa mogą zyskać netto od 1,4 do 2,5 miliarda euro rocznie. Aż 60-70% tych korzyści może trafić do Polski pośrednio, poprzez zwiększenie produkcji podzespołów dla niemieckich samochodów eksportowanych do Ameryki Południowej. Jest to też szansa dla polskich producentów maszyn górniczych, mebli i kosmetyków.
Umowa tworzy największą strefę wolnego handlu na świecie, wartą prawie 20% światowego PKB, co oznacza nowe możliwości biznesowe i zniesienie ceł o wartości miliardów euro.
Fakt i mit: Zagrożenie dla europejskiego rolnictwa
Obawy o zniszczenie europejskiego rolnictwa są realne i szeroko wyrażane, ale mechanizmy ochronne zawarte w umowie sprawiają, że stwierdzenie o "zabiciu rolnictwa" jest przesadzone.
Realne obawy rolników
Rolnicy w Unii Europejskiej, zwłaszcza w sektorach najbardziej wrażliwych, obawiają się napływu tańszej żywności z krajów Mercosur. Wynika to z kilku kluczowych różnic:
- Koszty produkcji: Rolnictwo w krajach Mercosur opiera się na bardzo dużych gospodarstwach (latyfundiach), często należących do międzynarodowych koncernów. Koszty pracy i ziemi są tam znacznie niższe niż w Europie.
- Standardy: Kraje Mercosur stosują mniej restrykcyjne normy środowiskowe i sanitarne. W produkcji wykorzystuje się środki chemiczne, hormony wzrostu i metody stosowania antybiotyków, które są zakazane w UE. To dodatkowo obniża koszty wytwarzania żywności i stwarza nierówne warunki konkurencji.
- Sektory wrażliwe: Największe ryzyko dotyczy wołowiny, drobiu, cukru, miodu i etanolu. Na przykład, wołowina premium z Argentyny i filety z kurczaka mogą boleśnie uderzyć w polskich hodowców.
Mechanizmy ochronne w umowie
Umowa nie przewiduje całkowitego zniesienia barier celnych dla artykułów rolnych, ale ich stopniowe ograniczenie. Wprowadzono kilka mechanizmów mających chronić rynek UE:
- Kontyngenty (kwoty importowe): Dla najbardziej wrażliwych produktów, takich jak wołowina, drób, ser, kukurydza i sorgo, wprowadzono roczne limity importu (kontyngenty). Na przykład, roczny kontyngent na wołowinę to 99 tys. ton, co stanowi około 1,25% rocznej produkcji wołowiny w UE.
- Okresy przejściowe: Kontyngenty będą osiągane stopniowo, przez 5 do 10 lat.
- Klauzula ochronna (safeguard clause): Mechanizm ten umożliwia wstrzymanie preferencji celnych dla importu z Mercosuru, jeżeli ceny tzw. produktów wrażliwych w UE spadną o 5% lub napływ tych towarów będzie nadmierny. Istnieją też klauzule, które mogą przywracać cła, jeśli ceny towarów z Mercosuru będą o co najmniej 10% niższe niż w UE, lub jeśli import danego produktu wzrośnie o 10% w ciągu roku.
Te mechanizmy mają na celu ochronę europejskiego rolnictwa przed gwałtownym zalewem tanich produktów, choć krytycy wskazują, że mogą być niewystarczające lub trudne do wyegzekwowania.
Ciekawostka: Polska i produkty regionalne
W kontekście rolnictwa i ochrony rynku, warto wspomnieć o kwestii oznaczeń geograficznych (GI). Umowa chroni ponad 340 produktów z oznaczeniami geograficznymi w UE, zabezpieczając je przed podrabianiem.
- Francja, Hiszpania i Włochy zgłosiły dziesiątki swoich specjałów do ochrony.
- Niemcy chciały szczególnej ochrony dla 27 produktów.
- Polska zgłosiła tylko dwa alkohole: Polską Wódkę i Żubrówkę.
Decyzja ta wywołała sprzeciw lokalnych producentów, którzy argumentują, że tradycyjne produkty regionalne, takie jak oscypek czy bryndza podhalańska, również powinny być chronione. Ministerstwo Rolnictwa tłumaczyło to brakiem eksportu tych produktów do Ameryki Południowej i ich niewielkim znaczeniem ekonomicznym na rynku Mercosur, choć jednocześnie uspokajało, że lista może być uzupełniona w przyszłości.
Podsumowanie
Twierdzenie, że umowa UE-Mercosur jest korzystna tylko dla Niemiec i zabije europejskie rolnictwo, jest mitem w swojej radykalnej formie, ale opiera się na faktach dotyczących struktury korzyści i realnych zagrożeń.
- Korzyści: Największe korzyści odniesie przemysł, a Niemcy, jako potęga przemysłowa, będą głównym beneficjentem. Jednak inne kraje, takie jak Polska, również mają szansę na znaczące zyski w sektorze przemysłowym i usługach.
- Rolnictwo: Rolnictwo, zwłaszcza w sektorach wołowiny i drobiu, stoi przed realnym wyzwaniem związanym z konkurencją tańszych produktów z Mercosuru. Jednak umowa zawiera mechanizmy ochronne (kontyngenty i klauzule bezpieczeństwa), które mają za zadanie zapobiec załamaniu rynku.
To porozumienie to klasyczny przykład kompromisu: europejski przemysł zyskuje dostęp do dużego rynku, kosztem zwiększonej konkurencji dla europejskiego rolnictwa.