Gość (83.4.*.*)
Kultowy film „Top Gun” z 1986 roku z Tomem Cruise’em w roli głównej sprawił, że miliony młodych ludzi na całym świecie zamarzyły o karierze pilota myśliwca. Jednak dla instruktorów i uczniów prawdziwej szkoły TOPGUN (United States Navy Strike Fighter Tactics Instructor program), popularność produkcji stała się z czasem nieco uciążliwa. Aby utrzymać profesjonalizm i oddzielić hollywoodzką fikcję od twardej rzeczywistości podniebnych manewrów, wprowadzono specyficzną zasadę: grzywnę w wysokości 5 dolarów za każdy cytat z filmu przytoczony w trakcie służby.
Tradycja karania pilotów za cytowanie tekstów takich jak „I feel the need... the need for speed!” czy „You can be my wingman anytime” narodziła się niedługo po premierze filmu, czyli pod koniec lat 80. XX wieku. Choć dokładna data dzienna nie jest zapisana w oficjalnych dokumentach wojskowych (bo jest to tradycja nieformalna), byli instruktorzy potwierdzają, że zasada ta stała się powszechna, gdy fala popularności filmu zalała jednostki marynarki wojennej.
Zasada ta obowiązuje w dużej mierze do dziś, choć jej rygorystyczność zależy od aktualnego dowództwa i atmosfery w danej grupie szkoleniowej. Największy rozgłos zyskała dzięki wspomnieniom komandora Guya „Busa” Snodgrassa, byłego instruktora TOPGUN, który opisał ten zwyczaj w swojej książce „TOPGUN'S TOP 10: Leadership Lessons from the Cockpit”.
Może się wydawać, że to tylko niewinna zabawa, ale za 5-dolarową karą stały konkretne powody. Prawdziwa szkoła TOPGUN to jedna z najbardziej elitarnych instytucji szkoleniowych na świecie. Piloci, którzy tam trafiają, to absolutna czołówka, a program szkolenia jest niezwykle intensywny i wymagający.
Instruktorzy chcieli uniknąć sytuacji, w której szkolenie zamienia się w festiwal filmowych skojarzeń. Cytowanie filmu było postrzegane jako przejaw braku profesjonalizmu lub zbyt luźnego podejścia do śmiertelnie poważnych zadań. Dodatkowo, po setnym usłyszeniu tego samego żartu o „strefie zagrożenia” (Danger Zone), kadra po prostu miała dość powtarzalności. Pieniądze z grzywien zazwyczaj trafiały do wspólnej puli, z której finansowano np. spotkania integracyjne lub cele charytatywne.
Warto zaznaczyć, że prawdziwe TOPGUN (oficjalnie znane jako SFTI program) różni się od tego filmowego nie tylko brakiem ciągłych cytatów. Oto kilka ciekawostek, które rzucają światło na różnice między ekranem a rzeczywistością:
Choć druga część filmu z 2022 roku odniosła gigantyczny sukces, nie ma informacji o tym, by stawka 5 dolarów uległa inflacji. Tradycja ta pozostaje raczej symbolem dystansu, jaki elitarni piloci zachowują wobec popkulturowego wizerunku swojej profesji. Co ciekawe, sami twórcy nowego filmu ściśle współpracowali z marynarką, by tym razem realizm techniczny stał na jeszcze wyższym poziomie, co zyskało uznanie nawet wśród najbardziej surowych instruktorów z Fallon.
Jeśli więc kiedykolwiek znajdziesz się w towarzystwie instruktorów z United States Navy Strike Fighter Tactics Instructor program, lepiej ugryź się w język, zanim wykrzyczysz, że Twój „ego pisze czeki, których Twoje ciało nie może zrealizować”. Może Cię to kosztować piątaka!