Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego sceny z myśliwcami w filmie „Top Gun” z 1986 roku zostały skrytykowane za błędy techniczne i aerodynamiczne?

błędy techniczne Top Gun realizm lotnictwa filmowego fizyka w filmach akcji
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Choć „Top Gun” z 1986 roku to absolutny klasyk kina akcji, który zainspirował tysiące młodych ludzi do wstąpienia do lotnictwa, dla ekspertów od aerodynamiki i pilotów wojskowych jest on kopalnią technicznych absurdów. Twórcy filmu postawili na widowiskowość kosztem realizmu, co z punktu widzenia marketingu okazało się strzałem w dziesiątkę, ale z perspektywy praw fizyki i procedur wojskowych – kompletną fikcją. Największe zarzuty dotyczą nie tylko samej konstrukcji maszyn, ale przede wszystkim sposobu, w jaki zachowują się one w powietrzu.

Słynne „odwrócone” spotkanie z MiGiem

Jedna z najbardziej ikonicznych scen, w której Maverick (Tom Cruise) wykonuje lot odwrócony tuż nad wrogim MiGiem-28, by pokazać pilotowi środkowy palec, jest fizycznie niemożliwa do zrealizowania w taki sposób, jak pokazano to na ekranie. F-14 Tomcat posiada dwa wysokie stateczniki pionowe (ogony). Gdyby Maverick rzeczywiście zbliżył się do innego samolotu „na kilka centymetrów” w pozycji odwróconej, ogony jego maszyny uderzyłyby w kadłub lub skrzydła MiGa, zanim kokpity znalazłyby się obok siebie.

Dodatkowo, utrzymanie tak precyzyjnej odległości w turbulencjach generowanych przez dwa potężne silniki odrzutowe lecące w tak bliskim sąsiedztwie graniczy z cudem. W rzeczywistości strumień zaśmigłowy i gazy wylotowe rzuciłyby obiema maszynami, doprowadzając do katastrofy w ułamku sekundy.

Problematyczny płaski korkociąg i śmierć Goose’a

Scena, w której Maverick wpada w płaski korkociąg (flat spin), co prowadzi do tragicznej śmierci Goose’a, ma w sobie ziarno prawdy, ale jest obarczona błędami technicznymi. F-14 Tomcat rzeczywiście miał problemy z silnikami TF30, które przy gwałtownych manewrach na niskich prędkościach mogły ulec tzw. pompażowi (zgaśnięciu silnika z powodu zakłócenia przepływu powietrza).

Błąd polega jednak na pokazaniu dynamiki tego zdarzenia. W filmie samolot wpada w korkociąg niemal natychmiast po przeleceniu przez „brudne powietrze” innego myśliwca. Choć turbulencje mogą spowodować zgaśnięcie silnika, to w „Top Gun” pokazano to tak, jakby maszyna nagle straciła całą energię kinetyczną i zaczęła opadać jak liść. W rzeczywistości F-14 był maszyną o ogromnej masie i pędzie, a wyjście z takiej sytuacji, choć trudne, opierało się na innych procedurach niż te dramatycznie wykrzykiwane w filmie. Co więcej, system katapultowania w F-14 był zaprojektowany tak, by najpierw odrzucać owiewkę, a dopiero potem pilota, co w normalnych warunkach minimalizowało ryzyko uderzenia w szkło, choć w płaskim korkociągu faktycznie mogło dojść do niebezpiecznego spiętrzenia mas powietrza nad kokpitem.

Walka kołowa na dystansie kilku metrów

Większość walk powietrznych w filmie odbywa się na dystansie tak krótkim, że piloci mogą niemal zobaczyć kolor oczu przeciwnika. Z punktu widzenia operatora kamery to genialne rozwiązanie, ale z perspektywy taktyki walki powietrznej – absurdalne. Współczesne (nawet w latach 80.) walki powietrzne odbywają się zazwyczaj na dystansach wielu kilometrów.

Prawdziwe myśliwce poruszają się z prędkościami naddźwiękowymi lub wysokimi poddźwiękowymi. Przy takich prędkościach promień skrętu samolotu jest ogromny. Gdyby dwa myśliwce rzeczywiście manewrowały tak blisko siebie, jak pokazano w filmie, ich drogi przecięłyby się w ułamku sekundy, uniemożliwiając jakiekolwiek celowanie. W filmie samoloty „wiszą” obok siebie w ciasnych skrętach, co bardziej przypomina taniec akrobacyjny niż realne starcie bojowe.

Ciekawostka: MiG-28 nie istnieje

Warto wspomnieć, że filmowy przeciwnik, czyli tajemniczy MiG-28, w rzeczywistości nigdy nie istniał w radzieckim arsenale. Do roli „czarnych charakterów” wykorzystano amerykańskie samoloty Northrop F-5 Tiger II, które pomalowano na czarno i opatrzono czerwoną gwiazdą. Wybór ten był podyktowany faktem, że F-5 były używane przez amerykańskie eskadry „Aggressor” do symulowania radzieckiej taktyki walki, ponieważ ich rozmiary i zwrotność przypominały prawdziwe MiGi-21.

Hamowanie w powietrzu, czyli „I’ll hit the brakes”

Słynny manewr Mavericka, polegający na nagłym „wciśnięciu hamulca” (wypuszczeniu hamulców aerodynamicznych), aby przeciwnik go wyprzedził, jest uważany przez instruktorów lotnictwa za samobójstwo. W walce powietrznej energia (prędkość i wysokość) to życie. Nagła utrata prędkości sprawia, że samolot staje się nieruchomym celem. Choć teoretycznie można wymusić na przeciwniku „przestrzelenie” pozycji (overshoot), w filmie pokazano to jako magiczny przycisk, który natychmiast zmienia układ sił, ignorując fakt, że Maverick po takim manewrze zostałby zestrzelony przez drugiego skrzydłowego przeciwnika lub po prostu straciłby sterowność z powodu braku siły nośnej.

Przeciążenia i brak masek tlenowych

Kolejnym detalem, który irytuje purystów, jest zachowanie pilotów w kokpicie. Podczas wykonywania gwałtownych manewrów, przy których działają przeciążenia rzędu 6-9 G, piloci w filmie swobodnie rozmawiają, obracają głowy i nie wykazują oznak ogromnego wysiłku fizycznego, jakim jest walka z siłą wgniatającą ciało w fotel. Często też zdejmują maski tlenowe, aby widzowie mogli widzieć ich twarze i emocje. W rzeczywistości, przy manewrach bojowych, maska jest niezbędna nie tylko do oddychania, ale także do komunikacji i ochrony przed skutkami nagłych zmian ciśnienia.

Podziel się z innymi: