Gość (37.30.*.*)
Historia Józefa Stalina, jednego z najkrwawszych dyktatorów w dziejach świata, kryje w sobie paradoks, który do dziś fascynuje historyków. Człowiek, który przez dekady tępił religię i zamykał cerkwie, w młodości był o krok od zostania prawosławnym duchownym. Droga od pobożnego ucznia do bezwzględnego rewolucjonisty to opowieść o buncie, zakazanych lekturach i surowym rygorze, który przyniósł skutek odwrotny do zamierzonego.
Wszystko zaczęło się od ambicji jego matki, Ekateriny "Keke" Dżugaszwili. Jako głęboko wierząca kobieta, marzyła, by jej jedyny ocalały syn, mały Soso (tak nazywano Stalina w dzieciństwie), wyrwał się z biedy i został popem. W ówczesnej Gruzji kariera duchowna była jedną z niewielu dróg awansu społecznego dla chłopca z nizin. Dzięki uporowi matki i stypendium, Stalin trafił najpierw do szkoły parafialnej w Gori, a w 1894 roku do prestiżowego Prawosławnego Seminarium Duchownego w Tyflisie (dzisiejszym Tbilisi).
Początkowo młody Iosif był wzorowym uczniem. Miał świetną pamięć, pięknie śpiewał w chórze i otrzymywał bardzo dobre oceny. Jednak to właśnie mury seminarium, zamiast umocnić jego wiarę, stały się miejscem, w którym narodził się radykalny buntownik.
Paradoksalnie, prawosławne seminarium w Tyflisie było w tamtym czasie jednym z głównych ośrodków fermentu intelektualnego i politycznego w Gruzji. Panował tam surowy, niemal więzienny rygor. Mnisi kontrolowali każdy krok uczniów, przeszukiwali ich rzeczy i stosowali upokarzające kary. Taka atmosfera sprzyjała tworzeniu się podziemnych kółek zainteresowań.
Zamiast studiować Pismo Święte, młody Stalin i jego koledzy zaczęli sięgać po literaturę zakazaną przez władze kościelne. Czytali dzieła Darwina, Wiktora Hugo, a z czasem – co okazało się kluczowe – pisma Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. To właśnie tam Stalin zetknął się z ideami socjalistycznymi, które dawały mu odpowiedzi na pytania o niesprawiedliwość społeczną, których nie znajdował w religii.
Oficjalny powód przerwania nauki w 1899 roku był prozaiczny: Stalin nie stawił się na egzaminy końcowe. W dokumentach seminaryjnych odnotowano, że został wydalony za "nieobecność na egzaminach z nieznanych przyczyn". Prawda była jednak znacznie głębsza.
Stalin był już wtedy mocno zaangażowany w działalność rewolucyjną. Należał do tajnej organizacji socjaldemokratycznej Mesame Dasi i spędzał czas na organizowaniu kółek robotniczych oraz kolportowaniu nielegalnej prasy. Seminarium stało się dla niego zbyt ciasne, a religia – jak później pisał – "opium dla ludu". Zamiast głosić słowo boże, wolał głosić hasła o obaleniu caratu.
Wiele lat później, gdy Stalin był już u szczytu władzy, jego matka miała go zapytać: "Soso, szkoda, że nie zostałeś popem". Dyktator miał wtedy tylko lekko się uśmiechnąć. Choć oficjalnie był ateistą i brutalnie zwalczał Cerkiew, historycy zauważają, że lata spędzone w seminarium odcisnęły na nim trwałe piętno. Jego styl przemawiania, pełen powtórzeń i pytań retorycznych, często przypominał strukturę prawosławnych kazań, a sposób sprawowania władzy miał w sobie coś z religijnego dogmatyzmu.
Zanim Stalin stał się "Wodzem Narodów", był cenionym w Gruzji poetą. Jego wiersze, publikowane w lokalnych gazetach, miały charakter romantyczny i często odwoływały się do piękna gruzińskiej przyrody. Co więcej, jego talent wokalny był tak duży, że w seminarium wróżono mu karierę wielkiego kantora. Do końca życia Stalin lubił śpiewać gruzińskie pieśni ludowe i cerkiewne, co było jednym z niewielu sentymentalnych akcentów w jego brutalnym życiorysie.
Podsumowując, Józef Stalin nie został popem, ponieważ system edukacji religijnej, zamiast wychować lojalnego sługę Kościoła, stworzył zdeterminowanego wroga systemu. Zderzenie surowej dyscypliny z radykalnymi ideami Marksa sprawiło, że młody kleryk zamienił Biblię na "Kapitał", co na zawsze zmieniło bieg historii świata.