Gość (37.30.*.*)
Temat reformy systemu podatkowego w Polsce to „temat rzeka”, który regularnie powraca w debatach ekonomicznych. Wizja uproszczenia podatków, likwidacji PIT i ujednolicenia stawek VAT brzmi kusząco, ale diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie – w liczbach. Choć w przestrzeni publicznej pojawiają się różne modele podatkowe, muszę zaznaczyć, że nie istnieje jedno, oficjalne i powszechnie uznane wyliczenie ekonomiczne, które analizowałoby dokładnie taką kombinację parametrów, o jaką pytasz (VAT 21/21,5%, brak PIT i podatek kurierski 0,2%).
Możemy jednak, opierając się na dostępnych danych budżetowych i analizach think-tanków (takich jak CASE czy Forum Obywatelskiego Rozwoju), spróbować oszacować skutki takiej operacji „na żywym organizmie” polskiej gospodarki.
Zanim przejdziemy do VAT-u, musimy wiedzieć, jaką dziurę w budżecie wygenerowałaby likwidacja podatku PIT. Według danych Ministerstwa Finansów, wpływy z PIT (łącznie do budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego) to kwota rzędu 90–100 miliardów złotych rocznie. To ogromna suma, którą nowa konstrukcja podatkowa musiałaby w pełni pokryć, aby system był neutralny dla finansów publicznych.
Obecnie w Polsce mamy system wielostawkowy: 23%, 8%, 5% oraz 0%. Średnia ważona stawka VAT (czyli to, co realnie trafia do budżetu po uwzględnieniu wszystkich ulg i obniżonych stawek) oscyluje w granicach 17–18%.
Wprowadzenie jednolitej stawki na poziomie 21% lub 21,5% oznaczałoby:
Zatem ujednolicony VAT na poziomie 21,5% mógłby przynieść dodatkowe ok. 45–48 mld zł. To wciąż za mało, by pokryć 100 mld zł straty z tytułu likwidacji PIT.
Propozycja wprowadzenia podatku od przesyłek kurierskich w wysokości 0,2% jest interesująca, ale w skali budżetu państwa – marginalna.
Przyjmijmy optymistyczne założenia:
Wniosek: Podatek kurierski na tym poziomie nie jest w stanie sfinansować żadnej istotnej reformy.
Pytasz, o ile można by obniżyć CIT (podatek od dochodów firm) przy takim scenariuszu. Tutaj pojawia się problem matematyczny. Skoro wpływy z wyższego VAT-u i podatku kurierskiego (łącznie ok. 45–50 mld zł) nie pokrywają nawet połowy utraconego PIT-u (100 mld zł), to w budżecie powstaje dziura o wielkości ok. 50 mld zł.
W takiej sytuacji nie tylko nie ma przestrzeni na obniżkę CIT, ale wręcz należałoby go podnieść, aby ratować finanse publiczne. Obecne wpływy z CIT to około 70–90 mld zł. Aby załatać 50-miliardową dziurę, stawki CIT musiałyby wzrosnąć o ponad połowę, co byłoby zabójcze dla inwestycji.
Aby likwidacja PIT i obniżka CIT były możliwe przy jednolitym VAT, stawka tego ostatniego musiałaby wynosić prawdopodobnie około 26–28%. Dopiero wtedy matematyka zaczęłaby się zgadzać, ale koszty społeczne (drastyczny wzrost cen żywności i leków) byłyby ogromne.
Na podstawie dostępnych modeli ekonomicznych (m.in. analiz Centrum Analiz Strategicznych):
Ciekawostka: Polska ma jeden z najwyższych w UE tzw. "VAT gap" (lukę VAT), choć w ostatnich latach uległa ona znacznemu zmniejszeniu. Ekonomiści wskazują, że samo ujednolicenie stawek VAT (nawet bez ich drastycznego podnoszenia) ogromnie uprościłoby system i ograniczyło pole do nadużyć, co mogłoby przynieść dodatkowe miliardy z samej poprawy ściągalności, a nie tylko z wyższych stawek na paragonach.