Jakie masz pytanie?

lub

W jakim stopniu buta oraz słaba kampania wyborcza przed wyborami z 4 czerwca 1989 roku wpłynęły na skalę klęski PZPR i jej sojuszników?

klęska PZPR 4 czerwca kampania wyborcza 1989 przyczyny porażki komunistów
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wybory z 4 czerwca 1989 roku to jeden z najważniejszych momentów w nowożytnej historii Polski. Choć dziś patrzymy na nie jak na oczywisty triumf wolności, dla ówczesnej władzy – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) – wynik był gigantycznym szokiem. Skala klęski komunistów była porażająca, a jednym z kluczowych czynników, które do tego doprowadziły, była właśnie mieszanka buty, oderwania od rzeczywistości oraz fatalnie poprowadzonej kampanii wyborczej.

Przekonanie o własnej nieomylności, czyli pułapka systemu

PZPR przystępowała do wyborów kontraktowych z pozycji siły – przynajmniej we własnym mniemaniu. Po obradach Okrągłego Stołu liderzy partyjni byli przekonani, że kontrolują proces transformacji. Ich buta objawiała się w przeświadczeniu, że społeczeństwo, choć zmęczone kryzysem gospodarczym, wciąż widzi w partii jedyną realną siłę zdolną do rządzenia państwem.

Komuniści wierzyli, że "Solidarność" jest rozbita, słaba organizacyjnie i nie zdąży przygotować się do wyborów w zaledwie dwa miesiące. To lekceważenie przeciwnika okazało się zgubne. Władza sądziła, że gwarantowane 65% miejsc w Sejmie dla koalicji rządzącej to wystarczający bezpiecznik, a walka o pozostałe mandaty oraz o Senat będzie jedynie demokratyczną fasadą. Ta pewność siebie sprawiła, że partia nie czuła potrzeby autentycznego zabiegania o głosy obywateli.

Kampania wyborcza: starcie dwóch światów

Jeśli spojrzymy na materiały propagandowe z tamtego okresu, uderza kontrast między stroną rządową a opozycją. Kampania PZPR była sztywna, nudna i operowała językiem, którego nikt już nie chciał słuchać. Plakaty z hasłami o "stabilizacji" czy "rozważnych reformach" ginęły w zalewie szarości. Partia nie potrafiła wykreować liderów, którzy wzbudzaliby zaufanie – wciąż stawiano na te same, opatrzone twarze kojarzące się z latami kryzysu i stanem wojennym.

Zupełnie inaczej wyglądało to po stronie Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Ich kampania była nowoczesna, dynamiczna i oparta na emocjach. Słynne zdjęcia kandydatów z Lechem Wałęsą stały się genialnym zabiegiem marketingowym. Wyborca nie musiał znać nazwiska konkretnego kandydata – wystarczyło, że widział go obok lidera "Solidarności". To była jasna instrukcja: "to jest nasz człowiek". Do tego doszedł legendarny plakat z Garym Cooperem w roli szeryfa z filmu "W samo południe", który symbolizował ostateczne starcie dobra ze złem.

Błąd "listy krajowej" – symbol politycznego samobójstwa

Największym dowodem na butę władzy było stworzenie tzw. listy krajowej. Znaleźli się na niej czołowi politycy obozu rządzącego (m.in. Mieczysław Rakowski czy Czesław Kiszczak), którzy nie musieli konkurować z nikim w okręgach. Wydawało się, że ich wybór to formalność. Jednak ordynacja pozwalała wyborcom na skreślanie nazwisk.

PZPR była tak pewna swego, że nie przewidziała masowej akcji skreślania całej listy. Polacy potraktowali to jako plebiscyt – i niemal gremialnie odrzucili partyjną elitę. Z 35 osób na liście krajowej, mandat zdobyły tylko dwie. To był nokaut, który pokazał, że naród nie chce już nawet "liberalnych" komunistów.

Czy lepsza kampania mogła uratować PZPR?

Warto zadać sobie pytanie, czy gdyby PZPR prowadziła kampanię z większą pokorą i profesjonalizmem, wynik mógłby być inny. Historycy są tu raczej zgodni: skala niechęci do systemu była tak duża, że nawet najlepszy PR nie uratowałby partii przed porażką. Jednak buta i słaba kampania sprawiły, że klęska ta stała się totalna i upokarzająca.

Władza nie zrozumiała, że 4 czerwca 1989 roku Polacy nie wybierali programu gospodarczego czy konkretnych ustaw. Oni wybierali wolność i odrzucali system, który narzucono im siłą po II wojnie światowej. Brak wyczucia tych nastrojów przez aparatczyków PZPR tylko przyspieszył upadek starego porządku.

Ciekawostka: Potęga znaczka "Solidarności"

W trakcie kampanii brakowało wszystkiego: papieru, farby drukarskiej, dostępu do telewizji (która była w rękach władzy). Mimo to, "Solidarność" wygrała wojnę informacyjną dzięki kreatywności. Ludzie sami powielali ulotki, malowali napisy na murach i przypinali znaczki do ubrań. To była pierwsza w Polsce kampania typu "viral", gdzie to obywatele stali się nośnikami reklamy, a nie opłacone agencje czy państwowe media.

Podsumowując, buta PZPR objawiła się w całkowitym niezrozumieniu własnego społeczeństwa. Partia myślała, że gra w szachy, podczas gdy naród właśnie wywrócił stolik. Słaba kampania była tylko objawem głębszej choroby – całkowitego wyobcowania władzy, która uwierzyła we własną propagandę sukcesu.

Podziel się z innymi: