Gość (37.30.*.*)
Kiedy siadamy do tradycyjnego polskiego obiadu, rzadko zastanawiamy się nad tym, że nasz talerz to prawdziwa kapsuła czasu. Ziemniaki, ogórki kiszone, pachnący chleb żytni czy aromatyczna biała kiełbasa wydają się nam tak oczywiste, jakby rosły i powstawały na naszych ziemiach od zawsze. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej fascynująca. Wiele z tych produktów przebyło tysiące kilometrów, wywoływało nieufność, a nawet lęk, zanim stało się fundamentem naszej narodowej tożsamości kulinarnej.
Dziś trudno wyobrazić sobie polski obiad bez "pyr", "kartofli" czy po prostu ziemniaków. Ich droga na nasze stoły zaczęła się jednak w Ameryce Południowej, a do Polski trafiły za sprawą króla Jana III Sobieskiego. Po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem w 1683 roku, król przywiózł bulwy ziemniaka jako egzotyczny prezent dla swojej ukochanej żony, Marysieńki. Początkowo uprawiano je w ogrodach wilanowskich wyłącznie jako rośliny ozdobne ze względu na ładne kwiaty.
Przez długi czas polscy chłopi podchodzili do ziemniaków z ogromną nieufnością, uważając je za "diabelskie jabłka", które mogą sprowadzić choroby. Przełom nastąpił dopiero w XVIII wieku, za panowania Augusta III Sasa, kiedy to ziemniaki zaczęły schodzić "pod strzechy". Prawdziwą popularność zyskały w XIX wieku podczas zaborów – okazały się niezwykle pożywne, łatwe w uprawie i uratowały miliony Polaków przed klęską głodu.
Ogórek to jedno z najstarszych warzyw uprawnych na świecie, którego korzenie sięgają tropikalnych obszarów Indii i podnóża Himalajów. Do Polski dotarł we wczesnym średniowieczu, prawdopodobnie około IX wieku, poprzez kontakty handlowe z Bizancjum.
Co ciekawe, w dawnej Polsce ogórki rzadko jedzono na surowo. Najczęściej poddawano je obróbce termicznej – duszono w śmietanie, faszerowano mięsem lub rybami. Świeże ogórki były uważane za jedzenie ubogich, stąd też wzięła się nazwa popularnej "mizerii" (od łacińskiego słowa oznaczającego ubóstwo). Aby zachować warzywa na długie, mroźne zimy, Polacy opanowali do perfekcji sztukę kiszenia. Dawniej ogórki kiszono w wielkich dębowych beczkach, które na zimę zatapiano w rzekach lub stawach, by utrzymać stałą, niską temperaturę.
Choć cebula kojarzy się nam z "włoszczyzną" sprowadzoną przez królową Bonę Sforzę w XVI wieku, prawda jest taka, że Polacy znali i zajadali się nią znacznie wcześniej. Warzywo to pochodzi z Azji Środkowej i na ziemiach polskich było uprawiane już w XII wieku.
W średniowieczu cebula była – obok kapusty i grochu – absolutną podstawą diety niższych warstw społecznych. Ceniono ją nie tylko za smak, który ożywiał proste potrawy, ale też za niesamowite właściwości lecznicze. Sok z cebuli stosowano jako naturalny antybiotyk na rany i przeziębienia. Z czasem cebula stała się nieodłącznym elementem polskiej kuchni, bazą do sosów, zup i niezastąpionym dodatkiem do mięs.
Zanim ziemniaki zdominowały polskie talerze, to właśnie kasze były głównym źródłem węglowodanów w naszej diecie. Królową wśród nich od wieków pozostaje kasza gryczana. Gryka przywędrowała do Polski na przełomie XIII i XIV wieku wraz z najazdami tatarów. Z tego powodu w wielu regionach (szczególnie w Małopolsce) do dziś nazywa się ją "tatarką" lub "pohanką" (od pogan).
Choć początkowo była tanim pożywieniem dla ubogich, szybko trafiła na dwory królewskie. Wielkim miłośnikiem kaszy gryczanej był król Kazimierz Wielki, który nakazał sprowadzać ją do Krakowa. Z kolei Anna Jagiellonka uwielbiała jadać na śniadanie delikatną, drobną kaszkę krakowską z dodatkiem mleka lub słodkich rodzynek.
Żyto to zboże niezwykle odporne na trudne warunki klimatyczne i słabe gleby, dlatego na ziemiach polskich uprawiano je już w epoce żelaza. Podczas gdy w Europie Południowej królowała pszenica, w Polsce to właśnie mąka żytnia stała się podstawą codziennego wyżywienia.
Tradycyjny polski chleb na zakwasie żytnim przez wieki był symbolem domu i dostatku. Mąka żytnia kryje w sobie jeszcze jedną, niezwykle ważną tajemnicę polskiej kuchni – żurek. Proces fermentacji mąki żytniej z wodą i czosnkiem pozwalał na uzyskanie kwasu, który stanowił bazę do przygotowania tej kultowej, rozgrzewającej zupy.
Choć koncepcja białej kiełbasy (Weißwurst) ma korzenie niemieckie, polska wersja tego rarytasu poszła zupełnie inną drogą. Niemiecka kiełbasa opiera się głównie na cielęcinie i jest drobno zmielona, natomiast polska biała kiełbasa to przede wszystkim wieprzowina (czasem z dodatkiem wołowiny), grubo rozdrobniona i mocno doprawiona czosnkiem, pieprzem oraz majerankiem.
Tradycja wyrobu białej kiełbasy w Polsce, a szczególnie w Wielkopolsce, sięga XVII wieku. Pierwsze oficjalne, spisane receptury zaczęły pojawiać się pod koniec XIX wieku. Biała kiełbasa jest wyjątkowa, ponieważ nie jest wędzona – sprzedaje się ją surową lub parzoną. Od pokoleń jest ona nieodłącznym symbolem śniadania wielkanocnego oraz kluczowym dodatkiem do tradycyjnego żuru.
Jałowiec pospolity to wiecznie zielony krzew, który od tysiącleci rośnie dziko w polskich lasach i na piaszczystych nieużytkach. Jego ciemnofioletowe szyszkojagody były jedną z pierwszych i najważniejszych rodzimych przypraw w kuchni staropolskiej.
Ze względu na swój leśny, żywiczny aromat, jałowiec stał się nieodzownym dodatkiem do dań z dziczyzny, tłustej wieprzowiny, bigosu oraz kapusty. Pomagał w trawieniu ciężkich potraw, co w dawnej, obfitej kuchni szlacheckiej miało kluczowe znaczenie. Ponadto gałązki jałowca wykorzystywano do wędzenia wędlin, nadając im niepowtarzalny zapach. Na Kurpiach z jałowca tradycyjnie warzono "piwo kozicowe" – bezalkoholowy lub niskoalkoholowy napój o głębokim, leśnym smaku. W kulturze ludowej jałowiec miał też znaczenie magiczne – jego dymem okadzano domostwa, aby odpędzić złe moce i choroby.
Historia tych siedmiu składników pokazuje, jak fascynującym tyglem kulturowym jest polska kuchnia. To, co dziś uważamy za rdzennie polskie, często rodziło się z połączenia lokalnych darów natury (jak jałowiec czy żyto), zagranicznych nowinek (ziemniaki i ogórki) oraz burzliwej historii (kasza gryczana od Tatarów). Następnym razem, gdy na Twoim stole pojawi się parujący żurek z białą kiełbasą czy porcja ziemniaków z mizerią, pomyśl o królach, tatarach i podróżnikach, dzięki którym te smaki mogą dziś cieszyć nasze podniebienia.