Gość (83.4.*.*)
Temat gospodarki w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (PRL) do dziś budzi ogromne emocje i jest przedmiotem wielu dyskusji. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy kryzys gospodarczy istniał przed wprowadzeniem stanu wojennego (13 grudnia 1981 roku), trzeba przyjrzeć się faktom historycznym. Krótka i jednoznaczna odpowiedź brzmi: tak, kryzys gospodarczy nie tylko istniał przed stanem wojennym, ale to właśnie jego dramatyczne pogłębianie się było jednym z głównych powodów napięć społecznych, które doprowadziły do wydarzeń z lat 1980–1981.
Stan wojenny nie był początkiem zapaści ekonomicznej – był próbą siłowego zdławienia buntu społeczeństwa, które miało dość pustych półek, gigantycznych kolejek i braku perspektyw. Jak do tego doszło i jak wyglądała droga PRL-u do gospodarczej katastrofy?
Gospodarka PRL-u od momentu jej narzucenia przez Związek Radziecki opierała się na modelu centralnie planowanym (nakazowo-rozdzielczym). Oznaczało to, że o tym, ile butów, chleba czy traktorów należy wyprodukować, decydowali urzędnicy w Warszawie, a nie wolny rynek i realne potrzeby obywateli.
Od samego początku system ten borykał się z tzw. kryzysem niedoboru. Priorytetem władz komunistycznych był przemysł ciężki i zbrojeniowy, kosztem produkcji dóbr konsumpcyjnych. Choć w latach 50. i 60. (za czasów Bolesława Bieruta i Władysława Gomułki) udawało się utrzymać względną stabilność na bardzo niskim poziomie życia, systematycznie dochodziło do wybuchów społecznych (np. Poznański Czerwiec 1956 czy Grudzień 1970), wywołanych drastycznymi podwyżkami cen żywności.
Prawdziwym katalizatorem katastrofy, która uderzyła w Polskę na przełomie lat 70. i 80., były rządy Edwarda Gierka (lata 1970–1980). Gierek postanowił zmodernizować Polskę za pomocą gigantycznych kredytów zaciąganych na Zachodzie.
Początkowo plan wydawał się działać – do sklepów trafiły zagraniczne towary (np. Coca-Cola, banany), budowano bloki z wielkiej płyty, a Polacy mogli kupić wymarzonego Fiata 126p. Była to jednak tzw. propaganda sukcesu. Inwestycje były nietrafione, marnotrawstwo w państwowych zakładach gigantyczne, a zachodnie rynki wcale nie chciały kupować polskich produktów, z których sprzedaży planowano spłacić długi.
Już w połowie lat 70. stało się jasne, że Polska nie jest w stanie spłacać zaciągniętych miliardów dolarów.
Pierwszym wyraźnym sygnałem, że gospodarka PRL-u zmierza ku przepaści, był rok 1976. Władze, desperacko szukając oszczędności, ogłosiły drastyczne podwyżki cen żywności (niektórych artykułów nawet o kilkadziesiąt procent). Doprowadziło to do gwałtownych protestów robotniczych w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 roku.
Choć rząd wycofał się z podwyżek pod naciskiem społecznym, musiał wprowadzić inne rozwiązanie – reglamentację. W sierpniu 1976 roku wprowadzono kartki na cukier. Był to symboliczny i faktyczny początek powrotu do gospodarki wojennej w czasach pokoju.
Pod koniec lat 70. kryzys wymknął się spod kontroli. W 1979 roku, po raz pierwszy w historii PRL, odnotowano spadek dochodu narodowego (o około 2%). Zimą 1979 roku Polskę sparaliżowała dodatkowo „zima stulecia”, obnażając całkowitą niewydolność infrastruktury energetycznej i transportowej.
Do 1980 roku sytuacja była już krytyczna:
To właśnie kolejna próba podwyżki cen mięsa latem 1980 roku doprowadziła do fali strajków, powstania NSZZ „Solidarność” i podpisania Porozumień Sierpniowych.
W 1981 roku, na długo przed grudniowym stanem wojennym, rząd musiał rozszerzyć system kartkowy na kolejne produkty: mięso, masło, mąkę, kaszę, ryż, a nawet słodycze i alkohol. Gospodarka znajdowała się w stanie wolnego spływu.
Wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (WRON) pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego miało podłoże polityczne – chodziło o zdławienie ruchu „Solidarności” i utrzymanie władzy przez PZPR.
Jednak oficjalna propaganda komunistyczna bardzo mocno wykorzystywała argument ekonomiczny. Władze twierdziły, że strajki i działalność opozycji destabilizują gospodarkę i to one są przyczyną kryzysu. W rzeczywistości było odwrotnie: to niewydolność komunistycznego systemu i gigantyczne zadłużenie doprowadziły do biedy, a stan wojenny miał jedynie zapobiec wybuchowi społecznej rewolucji wywołanej tym głodem.
Po 13 grudnia 1981 roku sytuacja gospodarcza wcale się nie poprawiła. Wręcz przeciwnie – kraje zachodnie (w tym USA pod przywództwem Ronalda Reagana) nałożyły na PRL dotkliwe sankcje gospodarcze, co jeszcze bardziej odcięło kraj od nowoczesnych technologii i surowców, pogłębiając marazm lat 80.
Czy wiesz, dlaczego symbolem kryzysu przełomu lat 70. i 80. stał się ocet? W najgorszych momentach zapaści gospodarczej na półkach sklepów spożywczych dosłownie nie było nic poza butelkami z octem i musztardą. Ocet nie wymagał skomplikowanych surowców do produkcji, dlatego fabryki mogły go dostarczać bez przerw. Stał się on smutnym, ironicznym symbolem „dobrobytu” schyłkowego PRL-u, uwiecznianym w ówczesnych kabaretach i filmach (np. w produkcjach Stanisława Barei).