Gość (37.30.*.*)
Historia II wojny światowej pełna jest zwrotów akcji, które dziś mogą wydawać się niemal niewiarygodne. Jednym z takich momentów był 30 lipca 1941 roku, kiedy to w Londynie doszło do podpisania dokumentu, który zmienił losy tysięcy Polaków uwięzionych w radzieckich łagrach. Układ Sikorski-Majski, bo o nim mowa, to porozumienie między rządem RP na uchodźstwie a rządem ZSRR. Był to sojusz zawarty „z rozsądku”, pełen napięć i trudnych kompromisów, który do dziś budzi emocje wśród historyków.
Aby zrozumieć, dlaczego polski premier Władysław Sikorski usiadł do stołu z radzieckim ambasadorem Iwanem Majskim, musimy cofnąć się do czerwca 1941 roku. Wtedy to III Rzesza rozpoczęła operację Barbarossa, czyli atak na Związek Radziecki. W jednej chwili Stalin, który wcześniej ramię w ramię z Hitlerem dokonał rozbioru Polski w 1939 roku, stał się sojusznikiem Wielkiej Brytanii.
Brytyjczycy zaczęli naciskać na polski rząd w Londynie, aby ten unormował stosunki z Moskwą. Sytuacja była paradoksalna: Polska miała podpisać układ z państwem, które jeszcze chwilę wcześniej okupowało połowę jej terytorium i wywoziło obywateli na Syberię. Sikorski wiedział jednak, że to jedyna szansa na uratowanie setek tysięcy Polaków przebywających w radzieckiej niewoli.
Układ Sikorski-Majski nie był długim dokumentem, ale jego zapisy miały kolosalne znaczenie. Do najważniejszych punktów należały:
Warto zwrócić uwagę na nazewnictwo. Użycie słowa „amnestia” było dla wielu Polaków upokarzające. Amnestia to darowanie kary przestępcom, a polscy obywatele byli więzieni bezprawnie za samą przynależność narodową lub służbę państwową. Sikorski zgodził się jednak na tę terminologię, uznając, że wolność rodaków jest ważniejsza niż semantyka.
Najważniejszym i najbardziej namacalnym skutkiem układu było uratowanie tysięcy istnień. Dzięki porozumieniu zaczęła formować się Armia Andersa, do której garnęli się nie tylko żołnierze, ale i cywile – kobiety, dzieci i starcy, którzy przetrwali piekło zsyłek. To właśnie z tych ludzi wyłonił się później słynny II Korpus Polski, który wsławił się m.in. zdobyciem Monte Cassino.
Podpisanie układu wywołało jednak potężny kryzys w samym polskim rządzie. Część ministrów, z prezydentem Władysławem Raczkiewiczem na czele, uważała, że Sikorski poszedł na zbyt duże ustępstwa, zwłaszcza w kwestii granic. Do dymisji podali się m.in. minister spraw zagranicznych August Zaleski oraz naczelny wódz Kazimierz Sosnkowski.
Układ Sikorski-Majski pozostaje jednym z najbardziej tragicznych i skomplikowanych dokumentów w polskiej historii. Z jednej strony był aktem politycznej desperacji i naiwności, z drugiej – jedyną drogą do wyprowadzenia z „nieludzkiej ziemi” ponad 115 tysięcy ludzi, którzy w przeciwnym razie prawdopodobnie nigdy nie wróciliby do domu.