Jakie masz pytanie?

lub

Na ile na Zachodzie Europy, a szczególnie we Francji, panuje przekonanie, że w 1920 roku Bitwa Warszawska została wygrana tylko dzięki francuskim doradcom, a jeśli tak, to skąd bierze się takie przekonanie?

rola Francji w Bitwie Warszawskiej francuska misja wojskowa w Polsce mit generała Maxime Weyganda
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Bitwa Warszawska, znana u nas jako „Cud nad Wisłą”, to jedno z tych wydarzeń, które ukształtowały mapę współczesnej Europy. Choć w Polsce nikt nie ma wątpliwości, że za sukcesem stali polscy dowódcy z Józefem Piłsudskim i Tadeuszem Rozwadowskim na czele, to przekroczenie granicy na Zachód, a zwłaszcza wjazd do Francji, zmienia perspektywę. Przez dziesięciolecia nad Sekwaną dominowało przekonanie, że to właśnie francuski geniusz wojskowy uratował Warszawę przed bolszewikami. Choć dziś historycy są bardziej powściągliwi, echo tej narracji wciąż pobrzmiewa w świadomości wielu Francuzów.

Skąd wzięło się przekonanie o decydującej roli Francuzów?

Głównym źródłem tego przekonania była działalność Francuskiej Misji Wojskowej, która przybyła do Polski w 1919 roku. W jej skład wchodziło kilkuset oficerów, a na ich czele stał generał Maxime Weygand. Francja, będąca wówczas mocarstwem i głównym architektem ładu wersalskiego, patrzyła na Polskę trochę jak na „młodszego brata”, którego trzeba nauczyć nowoczesnej wojny.

Kiedy w sierpniu 1920 roku Armia Czerwona stała u wrót Warszawy, oczy całej Europy zwrócone były na Weyganda. Gdy Polacy niespodziewanie wygrali, francuska prasa natychmiast ogłosiła go zbawcą cywilizacji. Dla Paryża był to idealny scenariusz propagandowy: francuska doktryna wojenna okazała się skuteczna przeciwko „czerwonej zarazie”, co umacniało pozycję Francji jako lidera w Europie Środkowo-Wschodniej.

Postać generała Maxime’a Weyganda

Generał Weygand po powrocie do Paryża został powitany jak bohater. Otrzymał Wielki Krzyż Legii Honorowej, a w gazetach pisano niemal wyłącznie o jego zasługach. Co ciekawe, sam Weygand był w tej kwestii bardziej uczciwy niż ówczesne media. Wielokrotnie podkreślał, że plan bitwy był polski, a on pełnił jedynie rolę doradczą, która zresztą często była przez polskie dowództwo ignorowane.

Mimo to, w podręcznikach do historii we Francji przez długie lata utrwalano obraz, w którym to francuskie mapy i francuskie rady przeważyły szalę zwycięstwa. Było to potrzebne politycznie – Francja zainwestowała w Polskę ogromne fundusze i sprzęt (słynna Błękitna Armia generała Hallera była uzbrojona po zęby we francuski sprzęt), więc sukces musiał mieć „francuski stempel”.

Młody kapitan Charles de Gaulle i polski epizod

Warto wspomnieć o jeszcze jednej postaci, która buduje francuską dumę z tamtego okresu. Wśród doradców znajdował się młody kapitan Charles de Gaulle. Choć jego rola w samej bitwie była marginalna (zajmował się głównie szkoleniem i doradztwem na niższym szczeblu), to późniejsza kariera de Gaulle’a jako prezydenta Francji sprawiła, że jego „polski epizod” stał się elementem narodowej legendy.

Dla przeciętnego Francuza fakt, że ich największy bohater narodowy XX wieku brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jest wystarczającym powodem, by wierzyć, że francuski wkład był kluczowy. De Gaulle zresztą bardzo miło wspominał Polskę i był pod wrażeniem waleczności polskich żołnierzy, co opisywał w swoich pamiętnikach.

Czy to przekonanie wciąż jest żywe?

Obecnie w zachodniej historiografii, zwłaszcza akademickiej, dominuje pogląd, że Bitwa Warszawska była sukcesem polskiego wywiadu (złamanie szyfrów) oraz śmiałego manewru znad Wieprza, którego autorem był Piłsudski lub Rozwadowski. Jednak w sferze popularnej, w filmach dokumentalnych czy starszych opracowaniach, rola Francji jest wciąż mocno eksponowana.

We Francji panuje specyficzny rodzaj dumy narodowej, który sprawia, że chętniej pamięta się o sukcesach własnych oficerów za granicą. Dla wielu Francuzów Bitwa Warszawska to element szerszej układanki, w której Francja „cywilizowała” i broniła nowo powstałe państwa przed chaosem ze Wschodu.

Ciekawostka: Błękitna Armia i czołgi Renault

Choć rola doradców jest często wyolbrzymiana, nie można zapominać o realnym, materialnym wsparciu. Polska otrzymała od Francji ogromne ilości sprzętu:

  • Około 1500 dział.
  • Prawie 3000 karabinów maszynowych.
  • Słynne czołgi Renault FT-17, które były wówczas najnowocześniejszymi maszynami tego typu na świecie.

Bez tego zaplecza technicznego, nawet najgenialniejszy plan Piłsudskiego byłby niezwykle trudny do zrealizowania. Można więc powiedzieć, że o ile „mózgi” operacji były polskie, o tyle „mięśnie” w dużej mierze pochodziły z francuskich fabryk.

Podsumowując, przekonanie o decydującej roli Francuzów na Zachodzie wynika z mieszanki powojennej propagandy, potrzeby sukcesu politycznego Paryża oraz obecności wielkich nazwisk, takich jak Weygand czy de Gaulle. Choć historyczna prawda oddaje laury Polakom, francuska narracja o „misji cywilizacyjnej” na Wschodzie na stałe wpisała się w tamtejszą pamięć zbiorową.

Podziel się z innymi: