Gość (37.30.*.*)
Wprowadzenie podatku katastralnego to temat, który od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Obecnie płacimy podatek od nieruchomości oparty na jej powierzchni (metrach kwadratowych), co sprawia, że właściciel starej kamienicy w centrum miasta może płacić tyle samo, co właściciel nowoczesnego apartamentu o tym samym metrażu, mimo kolosalnej różnicy w ich wartości rynkowej. Przejście na system katastralny, czyli oparty na wartości nieruchomości, całkowicie zmieniłoby strukturę wpływów do budżetu.
Poniżej przeanalizujemy, jak zaproponowane przez Ciebie stawki wpłynęłyby na finanse publiczne, opierając się na dostępnych danych szacunkowych dotyczących wartości polskiego rynku nieruchomości.
Aby oszacować zmianę dochodów, musimy najpierw określić bazę, czyli łączną wartość nieruchomości w Polsce. Należy zaznaczyć, że nie mogę tego precyzyjnie zweryfikować, ponieważ w Polsce nie istnieje jednolity i aktualny rejestr wartości wszystkich nieruchomości (właśnie to jest główną barierą wprowadzenia katastru). Możemy jednak posłużyć się szacunkami ekspertów i Narodowego Banku Polskiego.
Według różnych szacunków (m.in. raportów NBP i analiz rynkowych), łączna wartość mieszkań i domów w Polsce oscyluje w granicach 5,5 – 6 bilionów złotych. Przyjmijmy dla uproszczenia bezpieczną wartość 5,5 biliona zł.
Rynek nieruchomości komercyjnych (biura, magazyny, galerie handlowe) jest wart około 1,2 – 1,5 biliona złotych.
Suma z obu sektorów to około 9,21 miliarda złotych.
Obecnie wpływy z podatku od nieruchomości (opartego na powierzchni) wynoszą w Polsce około 33–35 miliardów złotych rocznie (dane za 2023/2024 rok). Całość tych środków trafia bezpośrednio do budżetów gmin.
Wniosek: Przy zaproponowanych przez Ciebie bardzo niskich stawkach (0,11% - 0,25%), wpływy do sektora finansów publicznych drastycznie by spadły – z ok. 34 mld zł do ok. 9,2 mld zł. Oznacza to lukę budżetową na poziomie około 25 miliardów złotych.
Przy założeniu, że uzyskujemy 9,21 mld zł z nowego podatku, podział środków wyglądałby następująco:
Kolejnym elementem Twojej propozycji jest obniżenie podatku od najmu. Obecnie większość osób rozlicza się ryczałtem (8,5% do 100 tys. zł i 12,5% powyżej). Obniżka o 4 punkty procentowe oznaczałaby stawki odpowiednio 4,5% oraz 8,5%.
Wpływy z ryczałtu od najmu prywatnego to obecnie około 5–6 mld zł rocznie. Obniżenie stawki o blisko połowę (z 8,5 na 4,5) spowodowałoby spadek wpływów do budżetu państwa o kolejne 2–2,5 miliarda złotych.
Łączny efekt dla budżetu (państwa i samorządów) byłby ujemny:
W krajach, gdzie podatek katastralny funkcjonuje z powodzeniem (np. w USA czy niektórych krajach Europy Zachodniej), stawki są zazwyczaj znacznie wyższe niż te zaproponowane w Twoim modelu. Często oscylują one w granicach 0,5% do nawet 2% wartości nieruchomości rocznie. Przy Twoich stawkach (0,11%), podatek od mieszkania wartego 500 000 zł wyniósłby zaledwie 550 zł rocznie. Dla porównania, w systemie amerykańskim (np. w New Jersey), taki podatek mógłby wynieść nawet 10 000 zł rocznie!
Choć budżetowo taka reforma (przy tych konkretnych stawkach) byłaby trudna do udźwignięcia bez szukania oszczędności gdzie indziej, miałaby ona ciekawe skutki rynkowe:
Wprowadzenie podatku katastralnego o tak niskich stawkach byłoby zatem formą ogromnej ulgi podatkowej dla właścicieli nieruchomości, ale wymagałoby całkowitego przemodelowania systemu finansowania samorządów w Polsce.