Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie pomidora, który nie choruje na zarazę ziemniaczaną, nie wymaga pracochłonnego obrywania pędów bocznych, a jego owoce – choć maleńkie – eksplodują w ustach niesamowicie słodkim, skoncentrowanym smakiem. Brzmi jak ogrodnicze science fiction? To rzeczywistość, którą oferują dzikie pomidory. Te niepozorne rośliny, będące przodkami znanych nam odmian wielkoowocowych, coraz częściej trafiają do przydomowych ogrodów i na balkony. Dlaczego warto się nimi zainteresować i co sprawia, że są tak wyjątkowe?
Dzikie pomidory to grupa gatunków i odmian, które nie zostały poddane intensywnej selekcji i modyfikacjom przez człowieka. Ich naturalnym środowiskiem są suche i górzyste obszary Ameryki Południowej – głównie Peru, Ekwador i Chile. To właśnie tam, u podnóża Andów, te rośliny wykształciły niezwykłe mechanizmy przetrwania, które czynią je niezwykle odpornymi.
Najpopularniejszym przedstawicielem tej grupy, którego nasiona bez problemu możemy kupić i wysiać w Polsce, jest pomidor porzeczkowy (Solanum pimpinellifolium). Nazwa nie jest przypadkowa – jego owoce są maleńkie (ważą zaledwie 1–3 gramy i mają około centymetra średnicy) i rosną w długich, gęstych gronach, przypominając do złudzenia czerwone lub żółte porzeczki.
Choć współczesne odmiany pomidorów kuszą wielkością i idealnym kształtem, dzikie pomidory mają nad nimi ogromną przewagę w kilku kluczowych obszarach.
Jeśli myślisz, że pomidorki koktajlowe ze sklepu są słodkie, dziki pomidor porzeczkowy całkowicie zmieni Twoje standardy. Ze względu na małe rozmiary owoców, zawarte w nich cukry i kwasy organiczne są niezwykle skoncentrowane. Każdy mały owoc to prawdziwa bomba smakowa – są niezwykle słodkie, lekko kwaskowate i mają intensywny, "prawdziwy" pomidorowy aromat, który rzadko spotyka się u odmian wielkoowocowych.
Dla każdego ogrodnika największym koszmarem jest zaraza ziemniaczana (Phytophthora infestans), która potrafi zniszczyć całą uprawę w zaledwie kilka wilgotnych dni. Dzikie pomidory posiadają naturalne geny odporności na tę oraz wiele innych chorób grzybowych i wirusowych. Podczas gdy tradycyjne krzaki pomidorów w wilgotne lato mogą czernieć i obumierać, dziki pomidor porzeczkowy zazwyczaj rośnie w najlepsze i owocuje aż do pierwszych przymrozków. Z tego powodu są one niezwykle cenne dla naukowców, którzy krzyżują je z odmianami uprawnymi, aby zaszczepić w nich tę naturalną odporność.
Uprawa tradycyjnych pomidorów bywa absorbująca – trzeba je regularnie ogławiać, usuwać pędy boczne (tzw. wilki), podwiązywać i precyzyjnie nawozić. Dziki pomidor ma to wszystko w nosie. Rośnie niezwykle bujnie i bezproblemowo. Nie tylko nie trzeba usuwać pędów bocznych, ale wręcz się tego odradza – to właśnie na nich pojawia się najwięcej owoców. Roślina ma wiotkie, silnie rozgałęzione pędy, które mogą płożyć się po ziemi lub piąć po podporach, tworząc gęsty, zielony busz obsypany setkami małych kuleczek.
Uprawa tych roślin jest niezwykle prosta i z powodzeniem poradzi sobie z nią nawet całkowity amator ogrodnictwa.
Dzikie pomidory to doskonały dowód na to, że natura wie, co robi. Rezygnując z gigantycznych rozmiarów na rzecz odporności i niesamowitej koncentracji smaku, stworzyła roślinę idealną do ekologicznych ogrodów. Jeśli masz dość ciągłej walki z chorobami pomidorów i chcesz poczuć smak prawdziwego, słonecznego lata, posadzenie choćby jednego krzaka pomidora porzeczkowego będzie strzałem w dziesiątkę.