Gość (37.30.*.*)
Pamiętacie kultową polską komedię „Seksmisja”, w której bohaterowie budzą się w świecie rządzonym wyłącznie przez kobiety? Choć scenariusz Juliusza Machulskiego wydawał się czystą fantastyką naukową, rzeczywistość po raz kolejny dogoniła fikcję. Tym razem jednak to nie ludzie, a żaby stały się bohaterkami ekologicznego dramatu, który wstrząsnął światem nauki. Określenie „żabia seksmisja” błyskawicznie obiegło media, a wszystko za sprawą przełomowych badań opublikowanych w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Aquatic Toxicology”. Okazuje się, że substancje chemiczne, które codziennie trafiają do naszych rzek i jezior, potrafią dosłownie zmienić płeć płazów.
Wszystko zaczęło się od eksperymentu przeprowadzonego przez zespół wybitnych polskich naukowców, m.in. z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Szczecińskiego, Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Uniwersytetu w Białymstoku. Badacze, pod kierownictwem lek. wet. Martyny Frątczak, postanowili sprawdzić, jak powszechnie występujące w środowisku zanieczyszczenia wpływają na rozwój żaby śmieszki (Pelophylax ridibundus).
Na celownik wzięto dwa niezwykle popularne związki endokrynnie czynne (EDCs), czyli substancje, które potrafią naśladować naturalne hormony i zaburzać pracę układu hormonalnego:
Oba te związki bez trudu przedostają się do wód powierzchniowych, a stamtąd – bezpośrednio do organizmów żyjących w wodzie.
Naukowcy poddali badaniu 300 kijanek żaby śmieszki, eksponując je na wspomniane substancje. Wyniki, które otrzymali po przejściu przez płazy metamorfozy, okazały się niezwykle niepokojące.
W grupie żab, które rozwijały się w wodzie z dodatkiem syntetycznego estrogenu (EE2), doszło do drastycznego zaburzenia proporcji płci. W naturalnych warunkach stosunek samców do samic powinien wynosić mniej więcej 1:1. Tymczasem w skażonej wodzie na jednego samca przypadało aż dziewięć samic (w badanej grupie było to dokładnie 56 samic i tylko 4 samce). Genetyczne samce pod wpływem hormonów obecnych w wodzie wykształciły cechy żeńskie. Co więcej, u części osobników wykryto interseksualność – ich gonady zawierały jednocześnie tkanki charakterystyczne dla jąder oraz jajników.
Z kolei bisfenol A (BPA) nie zmienił wprawdzie proporcji płci, ale uderzył w płodność samców. Analizy histologiczne wykazały u nich znaczną degenerację i zanik komórek rozrodczych w jądrach oraz opóźnienie w rozwoju gonad. Dodatkowo oba związki w wyższych stężeniach drastycznie pogorszyły ogólną kondycję fizyczną młodych żab.
Choć o wpływie zanieczyszczeń na zwierzęta mówi się od dawna, to badanie polskich naukowców wywołało ogromne poruszenie z kilku kluczowych powodów:
Większość dotychczasowych badań nad wpływem chemii na płazy prowadzono w sterylnych, laboratoryjnych warunkach, które nie oddawały rzeczywistości. Polscy badacze zrobili coś zupełnie innego – przeprowadzili eksperyment w specjalnych zbiornikach na zewnątrz, imitując naturalne ekosystemy wodne. Dzięki temu udowodnili, że te procesy naprawdę zachodzą w przyrodzie, a nie tylko pod mikroskopem w zamkniętej sali.
To, co najbardziej zszokowało naukowców, to fakt, że zmiany płciowe u żab nastąpiły przy niewyobrażalnie niskim stężeniu substancji. Mówimy tu o stężeniu rzędu jednej cząsteczki EE2 na miliard cząsteczek wody. To dokładnie takie stężenia, jakie rutynowo wykrywa się dziś w europejskich rzekach i jeziorach. Oznacza to, że problem nie dotyczy jakichś ekstremalnie skażonych zbiorników przemysłowych, ale wód, które otaczają nas na co dzień.
Żaby i inne płazy są uznawane za tzw. bioindykatory, czyli organizmy wskaźnikowe. Ich jaja rozwijają się bezpośrednio w wodzie i nie mają ochronnej skorupki. Kijanki oddychają i chłoną wodę przez niezwykle cienką, przepuszczalną skórę. To sprawia, że reagują na zanieczyszczenia znacznie szybciej i silniej niż inne zwierzęta. Jeśli w ich organizmach dochodzi do tak drastycznych zmian, jest to czerwona flaga dla całego ekosystemu.
Obecnie aż 41% gatunków płazów na świecie jest zagrożonych wyginięciem. Zaburzenie proporcji płci (brak samców) oraz obniżenie płodności z powodu uszkodzeń gonad to prosta droga do załamania się całych populacji. Bez samców żaby po prostu przestaną się rozmnażać, co wywoła efekt domina w całym łańcuchu pokarmowym.
„Żabia seksmisja” to nie tylko problem biologów martwiących się o losy płazów. Związki endokrynnie czynne (EDCs) są dziś wykrywane nie tylko w rzekach i ściekach, ale również w wodzie pitnej na całym świecie. Skoro tak minimalne dawki hormonów i plastiku potrafią całkowicie rozregulować układ rozrodczy żab, naukowcy zadają sobie pytanie: jak te same substancje wpływają na zdrowie ludzi? Choć jesteśmy znacznie większymi organizmami o innej barierze skórnej, długotrwała ekspozycja na te związki może mieć niebagatelny wpływ również na naszą gospodarkę hormonalną i płodność.
Badania polskich naukowców to potężny apel o zmianę naszego podejścia do ochrony wód, technologii oczyszczania ścieków oraz codziennego korzystania z tworzyw sztucznych. Bez radykalnych kroków, filmowa fikcja o świecie bez samców może stać się smutną rzeczywistością wielu dzikich gatunków.