Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas, patrząc wstecz na swoje życie, z pewnym rozrzewnieniem, a czasem i ciarkami na plecach, wspomina okres wchodzenia w dorosłość. Czy faktycznie istnieje coś takiego jak „wiek błędów”? Statystyki i psychologia sugerują, że okresy między 18. a 20. rokiem życia oraz między 25. a 30. rokiem życia to momenty, w których podejmujemy decyzje o największym ciężarze gatunkowym. Nie jest to jednak wyłącznie kwestia pecha czy braku rozsądku – stoi za tym konkretna biologia i dynamika społeczna.
W wieku 18–20 lat większość z nas po raz pierwszy zderza się z niemal nieograniczoną wolnością. To czas, w którym kończymy szkołę średnią, wyprowadzamy się z domu lub zaczynamy studia. Psychologowie nazywają ten etap „wschodzącą dorosłością” (ang. emerging adulthood).
Główną przyczyną błędów w tym wieku jest... biologia. Badania neurologiczne wykazują, że kora przedczołowa – część mózgu odpowiedzialna za planowanie, ocenę ryzyka i kontrolę impulsów – kończy swój rozwój dopiero około 25. roku życia. Oznacza to, że młody człowiek ma już „silnik” dorosłego (emocje, popędy), ale wciąż „układ hamulcowy” w fazie testów.
Najczęstsze błędy w tym wieku to:
Kiedy wydaje nam się, że najgorsze już za nami, nadchodzi druga fala. Okres między 25. a 30. rokiem życia to czas tzw. kryzysu ćwierćwiecza (quarter-life crisis). To wtedy zaczynamy odczuwać realną presję czasu i oczekiwań społecznych.
W tym wieku błędy rzadziej wynikają z brawury, a częściej z lęku przed porażką lub poczucia, że „musimy się już ustatkować”. Decyzje podjęte w tym czasie mają ogromny wpływ na kolejne dekady, ponieważ dotyczą fundamentów życia: kariery i stałych związków.
Z czym mierzą się osoby w tym przedziale wiekowym?
Zygmunt Freud skupiał się na dzieciństwie, ale to Erik Erikson stworzył koncepcję rozwoju psychospołecznego, która idealnie tłumaczy te dwa newralgiczne okresy.
W psychologii decyzji istnieje zjawisko zwane „efektem zakotwiczenia”. Decyzje podjęte w wieku 20 lat (np. o niskich zarobkach lub konkretnym stylu życia) często stają się punktem odniesienia na całe życie. Trudniej jest nam później wyjść poza schemat, który sami sobie narzuciliśmy w młodości.
Czy da się przejść przez te lata bez szwanku? Prawdopodobnie nie, i... to dobrze. Błędy są naturalną częścią nauki. Można jednak zminimalizować ich niszczycielską siłę.
Podsumowując, stwierdzenie, że te dwa okresy są kluczowe dla naszej przyszłości, jest w dużej mierze prawdą. Nie oznacza to jednak, że po trzydziestce nie można naprawić błędów młodości. Plastyczność mózgu i zdolność do adaptacji towarzyszą nam przez całe życie.
Różnica polega na „koszcie” naprawy. Naprawienie błędu finansowego w wieku 20 lat (gdy nie mamy rodziny na utrzymaniu) jest znacznie łatwiejsze niż w wieku 40 lat. Dlatego warto mieć świadomość tych mechanizmów, by zamiast „popełniać błędy”, po prostu „zbierać doświadczenia”.