Jakie masz pytanie?

lub

Czy to nie chichot historii, że w 1939 roku Polska broniła się dłużej niż Francja w 1940 roku, mimo że ta druga była wówczas uznawana za mocarstwo?

kampania wrześniowa 1939 upadek Francji 1940 porównanie kampanii wojennych
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Porównanie kampanii wrześniowej z 1939 roku i kampanii francuskiej z 1940 roku to jeden z najbardziej emocjonujących tematów dla miłośników historii. Często spotykamy się z tezą, że Polska broniła się dzielniej lub wręcz dłużej niż Francja, która w tamtym czasie dysponowała jedną z najpotężniejszych armii świata. Choć liczby kalendarzowe mówią coś nieco innego, to kontekst polityczny i militarny sprawia, że to zestawienie faktycznie może budzić poczucie dziejowej ironii.

Fakty i liczby: Ile trwała obrona?

Zanim przejdziemy do analizy „chichotu historii”, warto uściślić dane, ponieważ wokół czasu trwania obu kampanii narosło wiele mitów.

  • Kampania polska (1939): Rozpoczęła się 1 września, a ostatnie regularne oddziały (SGO „Polesie” pod dowództwem gen. Kleeberga) skapitulowały 6 października pod Kockiem. Obrona trwała zatem 35-36 dni.
  • Kampania francuska (1940): Atak Niemiec na Holandię, Belgię i Luksemburg (będący wstępem do uderzenia na Francję) zaczął się 10 maja. Zawieszenie broni w Compiègne podpisano 22 czerwca. Walki trwały więc 43-44 dni.

Matematycznie rzecz biorąc, Francja broniła się o około tydzień dłużej. Dlaczego więc powszechnie uważa się, że to Polska stawiła większy opór? Klucz tkwi w dysproporcji sił i okolicznościach, w jakich znalazły się oba państwa.

Polska kontra dwa mocarstwa

Polska w 1939 roku była krajem na dorobku, zaledwie 21 lat po odzyskaniu niepodległości. Nasza armia, choć liczna, była słabo zmechanizowana w porównaniu do Wehrmachtu. Co najważniejsze, Polska została zaatakowana z trzech stron (z Niemiec, Prus Wschodnich i Słowacji), a 17 września otrzymała „cios w plecy” od Związku Radzieckiego.

Walka na dwa fronty przeciwko dwóm totalitarnym potęgom była sytuacją beznadziejną. Mimo to, polskie jednostki potrafiły zadawać Niemcom dotkliwe straty (np. w bitwie nad Bzurą), a Warszawa broniła się niemal do końca września. Fakt, że osamotniona Polska, bez realnej pomocy sojuszników, wytrzymała ponad miesiąc, jest z perspektywy militarnej uznawany za ogromne osiągnięcie.

Francja i upadek mitu potęgi

W 1940 roku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Francja była uznawana za mocarstwo światowe. Posiadała potężną flotę, nowoczesne (jak na tamte czasy) lotnictwo i więcej czołgów niż Niemcy, które w dodatku często były lepiej opancerzone i uzbrojone niż niemieckie Panzer I czy II. Co więcej, Francuzów wspierał Brytyjski Korpus Ekspedycyjny.

Upadek Francji w nieco ponad sześć tygodni był dla świata szokiem. Państwo, które miało być gwarantem bezpieczeństwa w Europie, posiadające legendarną Linię Maginota, rozpadło się pod wpływem niemieckiego Blitzkriegu niemal jak domek z kart. To właśnie ta dysproporcja między oczekiwaniami a rzeczywistością buduje poczucie ironii. Francja miała wszystko, by wygrać, a jednak przegrała w czasie niewiele dłuższym niż Polska, która nie miała niemal nic.

Ciekawostka: Niemieckie straty

Warto zwrócić uwagę na straty sprzętowe Wehrmachtu. Podczas kampanii w Polsce Niemcy stracili blisko 1000 czołgów i samochodów pancernych (wiele z nich wymagało kapitalnego remontu) oraz kilkaset samolotów. To spowodowało, że Hitler nie mógł uderzyć na Zachód jesienią 1939 roku, co dało Francji i Wielkiej Brytanii dodatkowe osiem miesięcy na przygotowania. Ironią jest, że ten czas został przez aliantów w dużej mierze zmarnowany (okres tzw. „dziwnej wojny”).

Dlaczego Francja upadła tak szybko?

Przyczyną klęski Francji nie był brak odwagi żołnierzy, ale skostniała myśl strategiczna dowództwa. Francuscy generałowie przygotowywali się do wojny pozycyjnej, podobnej do I wojny światowej. Tymczasem Niemcy postawili na szybkość, koncentrację wojsk pancernych i ścisłą współpracę z lotnictwem.

Kiedy niemieckie dywizje pancerne przeszły przez rzekomo nieprzejezdne Ardeny i odcięły najlepsze wojska alianckie w Belgii, francuski system dowodzenia uległ paraliżowi. W Polsce walka toczyła się o każdy kilometr, często w warunkach chaosu i okrążenia. We Francji, po przełamaniu frontu, opór w wielu miejscach po prostu wygasł z powodu braku rozkazów i paniki na szczeblach decyzyjnych.

Podsumowanie w duchu historycznym

Czy to „chichot historii”? W pewnym sensie tak. Polska, atakowana z dwóch stron przez dwa mocarstwa, stawiała opór przez 5 tygodni. Francja, będąca mocarstwem i mająca wsparcie innej potęgi (Wielkiej Brytanii), broniła się tylko o tydzień dłużej.

Z perspektywy czasu widać, że to właśnie kampania wrześniowa była dla Niemców brutalnym sprawdzianem, który obnażył braki w ich zaopatrzeniu i sprzęcie. Francja natomiast stała się symbolem tego, że nawet największa potęga militarna może upaść, jeśli jej dowództwo mentalnie tkwi w poprzedniej epoce. To bolesna lekcja historii o tym, że nowoczesna technologia i liczebność armii to nie wszystko – liczy się także doktryna, szybkość reagowania i determinacja.

Podziel się z innymi: