Jakie masz pytanie?

lub

Co właściwie oznacza sformułowanie „należyta staranność”, które często pojawia się w umowach, i czy można je zastąpić zwrotem „idealna staranność”?

Należyta staranność prawo Standard postępowania umowa Odpowiedzialność wykonawcy umowna
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Sformułowanie „należyta staranność” to jeden z tych terminów prawniczych, które spotykamy niemal w każdej umowie – od wynajmu mieszkania, przez zlecenie wykonania strony internetowej, aż po skomplikowane kontrakty biznesowe. Choć na pierwszy rzut oka może brzmieć jak „prawnicze lanie wody”, w rzeczywistości jest to fundament polskiego prawa zobowiązań. Określa ono, jak bardzo musimy się postarać, realizując swoje zadania, i czy w razie niepowodzenia poniesiemy odpowiedzialność.

Czym dokładnie jest należyta staranność?

Zgodnie z polskim Kodeksem cywilnym (art. 355), należyta staranność to staranność ogólnie wymagana w stosunkach danego rodzaju. Mówiąc prościej: to standard postępowania, jakiego moglibyśmy oczekiwać od rozsądnej, rzetelnej i zapobiegliwej osoby w konkretnej sytuacji.

W prawie nie chodzi o to, by być nieomylnym superbohaterem, ale by postępować zgodnie z zasadami wiedzy, doświadczenia życiowego i obowiązującymi regułami. Jeśli np. mechanik naprawia samochód, należytą starannością będzie użycie odpowiednich narzędzi i sprawdzenie usterki zgodnie z procedurami. Jeśli mimo to część zepsuje się z powodu ukrytej wady fabrycznej, której nie dało się wykryć – mechanik prawdopodobnie nie zostanie uznany za winnego, bo zachował należytą staranność.

Profesjonalista ma podniesioną poprzeczkę

Warto wiedzieć, że prawo różnicuje „zwykłą” należytą staranność od tej wymaganej w obrocie profesjonalnym. Jeśli prowadzisz firmę lub wykonujesz wolny zawód, Twoja staranność jest oceniana surowiej.

W przypadku przedsiębiorców bierze się pod uwagę zawodowy charakter ich działalności. Oznacza to, że od programisty oczekuje się znajomości najnowszych standardów bezpieczeństwa, a od księgowego śledzenia zmian w przepisach podatkowych. Tutaj nie ma miejsca na argument „nie wiedziałem” – profesjonalista ma obowiązek wiedzieć i przewidywać zagrożenia, które dla laika mogą być niewidoczne.

Czy można zastąpić ją „idealną starannością”?

Krótka odpowiedź brzmi: nie, i zdecydowanie nie warto tego robić. Choć słowo „idealna” brzmi dumnie i sugeruje najwyższą jakość, z prawnego punktu widzenia jest to pułapka.

  1. Brak definicji prawnej: Termin „idealna staranność” nie istnieje w kodeksach. Wprowadzenie go do umowy tworzy pole do niebezpiecznych interpretacji.
  2. Gwarancja sukcesu zamiast starania się: Należyta staranność skupia się na procesie – masz robić wszystko najlepiej jak potrafisz, zgodnie ze sztuką. „Idealna staranność” mogłaby zostać zinterpretowana jako zobowiązanie do osiągnięcia rezultatu bez względu na okoliczności zewnętrzne (np. siłę wyższą, awarie globalne czy błędy osób trzecich).
  3. Odpowiedzialność absolutna: Przyjmując na siebie wymóg „idealności”, de facto pozbawiasz się możliwości obrony w sądzie. W przypadku należytej staranności możesz argumentować: „zrobiłem wszystko, co było możliwe w tych warunkach”. Przy „idealnej” staranności każdy, nawet najmniejszy błąd lub pechowy zbieg okoliczności, czyni Cię winnym niewykonania umowy.

Ciekawostka: Due Diligence

W świecie wielkiego biznesu często spotyka się termin „due diligence”, który jest angielskim odpowiednikiem należytej staranności. Najczęściej pojawia się on w kontekście kupowania firm. Zanim inwestor wyłoży miliony na stół, przeprowadza badanie due diligence, czyli szczegółowe sprawdzenie kondycji prawnej i finansowej spółki, by mieć pewność, że dochował należytej staranności przed podjęciem decyzji.

Jak to wygląda w praktyce?

Wyobraźmy sobie, że wynajmujesz firmę do pilnowania ogrodu.

  • Należyta staranność: Firma podlewa rośliny, przycina je i nawozi zgodnie z kalendarzem ogrodniczym. Jeśli mimo to rzadki gatunek kwiatu uschnie z powodu ekstremalnej, nieprzewidzianej fali upałów, firma dochowała staranności.
  • Idealna staranność (gdyby istniała): Firma musiałaby utrzymać ogród w idealnym stanie nawet w przypadku gradobicia, suszy stulecia czy inwazji nieznanych wcześniej szkodników. To standard niemożliwy do spełnienia w rzeczywistym świecie.

Podsumowując, sformułowanie „należyta staranność” chroni obie strony. Zleceniodawcy daje pewność, że wykonawca podejdzie do zadania rzetelnie i profesjonalnie, a wykonawcy zapewnia bezpieczny margines na zdarzenia, na które nie ma wpływu. Zastępowanie go słowem „idealna” to prosta droga do niepotrzebnych problemów prawnych i finansowych.

Podziel się z innymi: