Gość (37.30.*.*)
Wchodzenie w dorosłość to proces, który z perspektywy prawa zaczyna się znacznie wcześniej niż w dniu osiemnastych urodzin. Już po ukończeniu 13. roku życia młody człowiek nabywa ograniczoną zdolność do czynności prawnych. To specyficzny stan, w którym nastolatek może już o wielu sprawach decydować, ale nad jego bezpieczeństwem finansowym i prawnym wciąż czuwają rodzice lub opiekunowie. Kwestia zawierania umów przez małoletnich budzi jednak sporo wątpliwości – zwłaszcza gdy w grę wchodzą pieniądze i odpowiedzialność za zobowiązania.
Zgodnie z polskim Kodeksem cywilnym, do ważności czynności prawnej, przez którą osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego. Co to oznacza w praktyce? Jeśli 16-latek podpisze umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych bez wiedzy rodzica, umowa ta znajduje się w stanie „zawieszenia” (jest to tzw. czynność prawna kulejąca). Staje się ona w pełni ważna dopiero wtedy, gdy rodzic ją potwierdzi.
Jeśli rodzic potwierdzi taką umowę, staje się ona prawnie wiążąca. Warto jednak rozróżnić dwie sytuacje: kto jest stroną umowy, a kto odpowiada za jej spłatę. Stroną umowy pozostaje małoletni, ale to na rodzicach spoczywa obowiązek sprawowania zarządu nad majątkiem dziecka. Jeśli małoletni posiada własne środki (np. z darowizn czy renty), zobowiązania powinny być pokrywane z tego majątku. Jeżeli jednak dziecko nie ma własnych pieniędzy, a rodzice potwierdzili umowę, w praktyce to oni będą musieli uregulować należności, aby uniknąć problemów z egzekucją długu, która mogłaby w przyszłości uderzyć w dorosłe już dziecko.
To jedno z najczęstszych pytań: czy jeśli mama lub tata stoją obok i składają podpis na tym samym dokumencie co nastolatek, to trzeba jeszcze pisać jakieś osobne oświadczenie? Odpowiedź brzmi: nie. Wspólne podpisanie umowy jest uznawane za udzielenie zgody w momencie dokonywania czynności.
Zgoda przedstawiciela ustawowego może być wyrażona w trzech momentach:
Jeśli rodzic podpisuje się pod dokumentem obok dziecka, czynność ta staje się w pełni skuteczna natychmiast. Nie ma potrzeby sporządzania dodatkowych pism potwierdzających ważność umowy, ponieważ sam podpis opiekuna jest najsilniejszym dowodem na to, że wyraził on zgodę na zaciągnięcie zobowiązania przez małoletniego.
Trzeba pamiętać, że samo potwierdzenie umowy przez rodzica sprawia, że umowa jest ważna, ale nie zawsze czyni rodzica dłużnikiem solidarnym w sensie ścisłym (chyba że umowa stanowi inaczej, np. rodzic podpisuje się jako poręczyciel). Istnieją jednak sytuacje, w których rodzice mogą ponieść skutki finansowe na innych zasadach:
Małoletni, który ukończył 13 lat, ma prawo samodzielnie zarządzać swoim zarobkiem, chyba że sąd opiekuńczy z ważnych powodów postanowi inaczej. Jeśli więc 17-latek pracuje w wakacje i za zarobione pieniądze kupi sobie konsolę do gier lub opłaci kurs językowy, rodzice nie muszą potwierdzać takiej umowy. Jest to jeden z nielicznych wyjątków, gdzie nastolatek ma pełną swobodę dysponowania swoimi finansami bez ingerencji opiekunów.
Jeśli nastolatek podpisuje umowę, a rodzic składa na niej swój podpis, umowa jest ważna od razu i nie wymaga dodatkowych formalności. Choć formalnie dłużnikiem jest małoletni, to w praktyce ciężar finansowy często spada na opiekunów, którzy zarządzają finansami rodziny. Przed złożeniem podpisu warto więc dokładnie przeczytać warunki, ponieważ potwierdzenie „kulejącej” umowy zamyka drogę do późniejszego uchylenia się od jej skutków z powodu braku pełnej zdolności do czynności prawnych dziecka.