Gość (37.30.*.*)
W dobie mediów społecznościowych i powszechnego dostępu do informacji, granice między zainteresowaniem kimś a naruszaniem jego prywatności stają się coraz cieńsze. Często w potocznym języku używamy słów „stalking” i „szantaż” zamiennie, traktując je jako synonimy szeroko pojętego nękania. W rzeczywistości są to jednak dwa odrębne zjawiska, które różnią się motywacją sprawcy, sposobem działania oraz konsekwencjami prawnymi. Zrozumienie tych różnic jest kluczowe, aby wiedzieć, jak się bronić i kiedy szukać pomocy u organów ścigania.
Stalking to termin, który do polskiego porządku prawnego wszedł stosunkowo niedawno, bo w 2011 roku. W Kodeksie karnym (art. 190a) widnieje pod nazwą „uporczywe nękanie”. Najważniejszym słowem jest tutaj właśnie uporczywość. Nie mówimy o stalkingu, gdy ktoś raz do nas zadzwoni lub wyśle niechcianą wiadomość. To proces rozciągnięty w czasie, który sprawia, że ofiara czuje się osaczona i zagrożona.
Stalking polega na podejmowaniu powtarzalnych działań przeciwko woli danej osoby. Może to być:
Kluczowym elementem stalkingu jest wywołanie u ofiary uzasadnionego poczucia zagrożenia, poniżenia lub istotnego naruszenia jej prywatności. Stalker często nie chce niczego konkretnego poza samym kontaktem lub kontrolą nad życiem drugiej osoby.
Szantaż ma zupełnie inną strukturę. O ile stalker może działać z „miłości”, obsesji czy nienawiści, o tyle szantażysta ma zazwyczaj konkretny cel – chce coś uzyskać. Szantaż to forma zmuszania innej osoby do określonego zachowania (zaniechania lub działania) poprzez groźbę.
W polskim prawie szantaż najczęściej wiąże się z art. 191 Kodeksu karnego (zmuszanie do określonego zachowania) lub art. 282 (wymuszenie rozbójnicze, jeśli celem są pieniądze). Mechanizm jest prosty: „Zrób to, czego chcę, albo ujawnię twoje sekrety/zdjęcia/kompromitujące informacje”.
Szantażysta może żądać:
W przeciwieństwie do stalkingu, szantaż nie musi być uporczywy. Wystarczy jedna groźba i jedno żądanie, by doszło do przestępstwa. Tutaj głównym narzędziem jest strach przed kompromitacją lub stratą, a nie samo osaczenie obecnością sprawcy.
Choć oba zjawiska są formą przemocy psychicznej, warto zestawić ich najważniejsze różnice, aby łatwiej było zidentyfikować problem:
W dobie internetu oba te zjawiska ewoluowały. Cyberstalking to nękanie przy użyciu narzędzi cyfrowych (np. GPS w telefonie, fałszywe konta). Z kolei sextortion to nowoczesna forma szantażu, polegająca na grożeniu publikacją intymnych zdjęć lub nagrań ofiary w celu wyłudzenia pieniędzy. To obecnie jedne z najtrudniejszych do zwalczania przestępstw, ponieważ sprawcy często ukrywają się za granicą lub korzystają z technologii maskujących ich tożsamość.
Jeśli czujesz, że padasz ofiarą stalkingu lub szantażu, najważniejszą zasadą jest zbieranie dowodów. Nie usuwaj wiadomości, rób zrzuty ekranu, nagrywaj połączenia (jeśli to możliwe) i zapisuj daty oraz opisy incydentów.
W przypadku stalkingu warto jasno i wyraźnie (najlepiej raz, w formie pisemnej) zakomunikować sprawcy: „Nie życzę sobie kontaktu, proszę przestać do mnie pisać i dzwonić”. Dalsza dyskusja zazwyczaj tylko nakręca stalkera. Jeśli to nie pomaga, należy udać się na policję.
W przypadku szantażu sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Uleganie szantażyście i płacenie mu zazwyczaj nie kończy problemu, a jedynie rozzuchwala sprawcę. Eksperci ds. bezpieczeństwa radzą, aby w przypadku szantażu finansowego lub wizerunkowego jak najszybciej zgłosić sprawę organom ścigania, zanim spirala żądań zacznie rosnąć.
Pamiętaj, że prawo stoi po Twojej stronie. Zarówno uporczywe nękanie, jak i zmuszanie do określonego zachowania są w Polsce przestępstwami zagrożonymi karą pozbawienia wolności. Twoje poczucie bezpieczeństwa i prywatność są wartościami chronionymi, których nikt nie ma prawa naruszać.