Gość (37.30.*.*)
Współczesna polityka, gospodarka i społeczeństwo są nierozerwalnie splecione z technologią, a tym samym z gigantami z Doliny Krzemowej – firmami określanymi mianem Big Tech (GAFAM: Google, Amazon, Facebook/Meta, Apple, Microsoft, a także inni kluczowi gracze jak np. TikTok czy Nvidia). Ich potęga wykroczyła daleko poza ramy biznesowe, czyniąc z nich aktorów o globalnym zasięgu i wpływach porównywalnych do suwerennych państw. W efekcie, polityczny wpływ Big Tech stał się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla współczesnej demokracji i regulacji państwowych.
Giganci technologiczni, dzięki swojej dominacji rynkowej i globalnemu zasięgowi, zyskali niepokojąco wielkie wpływy, które w USA i na świecie są porównywane do potęgi państw. Ich działalność przekłada się na kształtowanie środowiska bezpieczeństwa, a ich rola w kontrolowaniu infrastruktury, za pomocą której zaspokajamy codzienne potrzeby, stale wzrasta. W efekcie, granice między władzą korporacji a autorytetem rządu stają się coraz bardziej zatarte.
Jednym z najbardziej bezpośrednich i mierzalnych przejawów politycznego wpływu Big Tech jest ich działalność lobbingowa. Sektor technologiczny jest obecnie największym pod względem wydatków lobbystycznych w Unii Europejskiej, wyprzedzając nawet tradycyjnie silne sektory, takie jak farmaceutyczny czy paliw kopalnych.
Równie ważnym, a może nawet ważniejszym kapitałem politycznym Big Tech jest kontrola nad przepływem informacji, dyskursem publicznym i narracją polityczną. Platformy te stworzyły globalną agorę wymiany myśli i poglądów, ale ich władza w tym zakresie jest niemal nieograniczona.
Algorytmy platform społecznościowych i wyszukiwarek decydują o tym, jakie treści zobaczą miliardy użytkowników. Ta zdolność do kierowania uwagą i kształtowania percepcji stwarza poważne ryzyko dla procesów demokratycznych:
W kontekście globalnym, Big Tech jest postrzegany jako pozapaństwowy aktor, którego wpływy polityczne, gospodarcze i kulturowe są globalne.
Mimo licznych prób okiełznania Big Tech, zarówno w USA, jak i w UE (np. poprzez akty prawne takie jak Digital Services Act czy Digital Markets Act), giganci technologiczni często działają znacznie szybciej niż rząd, a ich siła finansowa i lobbingowa pozwala im skutecznie paraliżować lub osłabiać wszelkie próby twardej regulacji.
Wielu ekspertów uważa, że tylko długofalowy, skoordynowany wysiłek wielu rządów i instytucji demokratycznych będzie w stanie odpowiedzieć na bezprecedensową potęgę tych cyfrowych lewiatanów. Stawką jest nie tylko uczciwa konkurencja i ochrona prywatności, ale przede wszystkim fundamentalne zasady demokratycznego nadzoru nad społeczeństwem i rynkiem.
Podsumowując, polityczny wpływ Big Tech jest zjawiskiem wielowymiarowym, obejmującym bezpośredni lobbing i finansowanie polityczne, kontrolę nad globalnym obiegiem informacji oraz zdolność do kształtowania prawa i infrastruktury na skalę globalną. To sprawia, że debata o ich regulacji jest kluczowa dla przyszłości demokracji w erze cyfrowej.