Jakie masz pytanie?

lub

Kim był Andrzej Czechowicz i jaką rolę odegrał jako agent PRL w Radiu Wolna Europa?

Andrzej Czechowicz szpieg agent PRL RWE historia Radia Wolna Europa
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wyobraź sobie historię rodem z najlepszych powieści szpiegowskich: młody, wykształcony Polak ucieka na Zachód, zdobywa zaufanie legendarnego Jana Nowaka-Jeziorańskiego i zatrudnia się w Radiu Wolna Europa (RWE). Przez blisko sześć lat codziennie przychodzi do pracy w Monachium, po czym nagle znika, by niespodziewanie objawić się w Warszawie jako wielki as komunistycznego wywiadu.

Brzmi jak scenariusz filmu akcji? To prawdziwa historia Andrzeja Czechowicza – człowieka, z którego propaganda PRL próbowała uczynić żywego Hansa Klossa. Kim naprawdę był ten najgłośniejszy agent Polski Ludowej i jaką rolę odegrał w walce z „monachijską menażerią”?

Droga do Monachium, czyli jak historyk został szpiegiem

Andrzej Czechowicz (właściwie Czechowicz-Lachowicki herbu Ostoja) urodził się w 1937 roku na Kresach Wschodnich. Jego rodzina przeszła przez piekło wojny i wysyłkę do Kazachstanu, by po 1945 roku osiedlić się na Górnym Śląsku. Czechowicz ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim w 1962 roku i niedługo potem wyjechał na Zachód.

W tym miejscu historia zaczyna mieć dwie wersje:

  • Wersja z dokumentów SB: Według akt odnalezionych po latach w archiwach IPN, Departament I MSW (wywiad) nawiązał z nim kontakt jeszcze w Polsce, w 1962 roku, przygotowując go do pracy za granicą „z pozycji nielegalnej”.
  • Wersja samego Czechowicza: Po latach twierdził on, że wyjechał legalnie, ale rozczarowany i upokorzony życiem w obozach dla uchodźców w RFN oraz służbą w pomocniczych oddziałach brytyjskich, sam zgłosił się do Polskiej Misji Wojskową w Berlinie Zachodnim i zaoferował współpracę jako „ideowy” agent.

Niezależnie od tego, która wersja jest bliższa prawdy, fakt jest jeden: w kwietniu 1965 roku Czechowicz, po pomyślnym przejściu rozmowy kwalifikacyjnej z samym Janem Nowakiem-Jeziorańskim, został zatrudniony w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.

Codzienność „asa wywiadu” – co Czechowicz naprawdę robił w RWE?

Propaganda PRL kreowała Czechowicza na superagenta, który wynosił z Monachium najgłębsze tajemnice CIA i zachodnich rządów. Rzeczywistość była jednak o wiele bardziej prozaiczna.

Czechowicz trafił do Wydziału Studiów i Analiz, którym kierował Kazimierz Zamorski. Czym zajmowała się ta komórka? Przede wszystkim analizą prasy i oficjalnych dokumentów napływających z bloku wschodniego. Zadaniem Czechowicza było m.in. robienie wycinków prasowych, katalogowanie informacji i przygotowywanie raportów na temat sytuacji społeczno-politycznej w Polsce.

Choć nie miał dostępu do ściśle tajnych planów operacyjnych czy szyfrów, dla Służby Bezpieczeństwa był źródłem cennego wywiadu środowiskowego. Przekazywał informacje o:

  • strukturze organizacyjnej i finansowaniu rozgłośni,
  • nastrojach panujących w redakcji i konfliktach personalnych,
  • profilach psychologicznych pracowników oraz ich słabościach,
  • metodach pracy dziennikarzy i ich kontaktach w kraju.

Dla komunistycznych służb bezpieczeństwa, które obsesyjnie bały się wpływu RWE na polskie społeczeństwo, te szczegóły były bardzo przydatne. Pozwalały one na lepsze planowanie operacji dezinformacyjnych i nękanie rodzin pracowników rozgłośni pozostających w Polsce.

Wielki powrót i propaganda na pełnych obrotach

W marcu 1971 roku misja Czechowicza dobiegła końca. Został nagle odwołany do kraju. Służby uznały, że jego dalsza obecność w Monachium staje się zbyt ryzykowna, a korzyści z jego „ujawnienia” i wykorzystania w walce propagandowej przewyższą te z dalszego szpiegowania.

To, co wydarzyło się po jego powrocie, było jednym z największych spektakli propagandowych w historii PRL. Czechowicz z dnia na dzień stał się celebrytą:

  • Kapitan Kloss w rzeczywistości: Media (telewizja, radio, prasa) prześcigały się w zachwytach. Porównywano go bezpośrednio do filmowego Hansa Klossa z niezwykle popularnego wówczas serialu „Stawka większa niż życie”.
  • Książki i spotkania: Błyskawicznie wydano książkę „Kapitan Czechowicz wykonał zadanie”, a sam agent ruszył w dwuletnie tournée po Polsce. Odwiedzał szkoły, fabryki i domy kultury, opowiadając o swojej „niebezpiecznej służbie” i rzekomym upadku moralnym Zachodu.
  • Satyra i kpiny: Choć władza dwoiła się i troiła, by zrobić z niego bohatera, Polacy szybko podeszli do sprawy z dystansem. W kraju zaczęły krążyć dowcipy o „kapitanie Czechowiczu”, który „wyciął z gazet wszystko, co było do wycięcia”.

Prawdziwy cel operacji: uderzenie w Nowaka-Jeziorańskiego

Dlaczego władze PRL zdecydowały się na tak głośną akcję? Głównym celem nie było pochwalenie się sukcesem wywiadu, ale uderzenie w wiarygodność Radia Wolna Europa, a w szczególności w jego legendarnego dyrektora, Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

Czechowicz po powrocie zaczął publicznie oskarżać Nowaka-Jeziorańskiego o kolaborację z Niemcami podczas II wojny światowej. Wywiad PRL przygotował w tym celu sfałszowane dokumenty (tzw. fałszywki), które miały dowieść, że dyrektor polskiej sekcji RWE był zarządcą mienia pożydowskiego w okupowanej Polsce. Choć zarzuty te były spreparowane przez komunistyczne służby, propaganda PRL nagłaśniała ten temat przez lata, próbując zniszczyć autorytet „Kuriera z Warszawy”.

RWE przedstawiano jako gniazdo cyników, zdrajców i agentów obcych wywiadów, którzy za amerykańskie dolary szkalują własną ojczyznę.

Życie po „sławie” i gorzki koniec

Po tym, jak medialny szum wokół jego osoby opadł, Czechowicz kontynuował pracę w strukturach Służby Bezpieczeństwa, ostatecznie dochodząc do stopnia podpułkownika. Pracował m.in. w ambasadzie PRL w Mongolii oraz w konsulacie w Rostocku (NRD) jako oficer operacyjny.

Po upadku komunizmu w 1989 roku Czechowicz nie zniknął całkowicie. Przez lata bronił swoich racji, twierdząc, że działał z pobudek patriotycznych. Wytaczał procesy historykom (m.in. Pawłowi Machcewiczowi) i gazetom, które pisały o jego działalności jako o mistyfikacji i zarzucały mu posługiwanie się fałszywkami SB.

W 2018 roku wydał kolejną autobiografię zatytułowaną „Straceniec”. Książka ta, zdaniem historyków i recenzentów, była pełna teorii spiskowych oraz osobistej niechęci do Zachodu, IPN-u, a przede wszystkim do postaci Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

Czy wiesz, że...?

  • Choć Czechowicz był kreowany na geniusza wywiadu, historycy po zbadaniu akt wykazali, że jego raporty miały znikomą wartość operacyjną dla wywiadu wojskowego czy politycznego. Większość informacji, które przekazywał, SB mogło pozyskać z jawnych źródeł lub od innych, głębiej usytuowanych informatorów.
  • Wokół postaci Czechowicza powstał nawet komiks! W czasach PRL wydano zeszyt z kultowej serii „Kapitan Żbik” zatytułowany „Zapalniczka z pozytywką”, który luźno nawiązywał do jego monachijskiej działalności.

Andrzej Czechowicz zapisał się w historii nie jako wybitny szpieg, ale jako symbol bezpardonowej wojny informacyjnej, jaką PRL toczył z wolnym słowem. Jego postać doskonale pokazuje, jak aparat bezpieczeństwa potrafił wykorzystać jednostkę do celów czysto propagandowych, tworząc mit, który miał niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Podziel się z innymi: