Gość (37.30.*.*)
Historia ekspansji Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli popularnych Krzyżaków, na ziemiach pruskich to jeden z najbardziej fascynujących i jednocześnie kontrowersyjnych rozdziałów w dziejach Europy Środkowej. Przez lata narosło wokół niego mnóstwo mitów – od czarnej legendy o bezwzględnych mordercach po wyidealizowany obraz cywilizatorów niosących kaganek oświaty i wiary na dziką północ. Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku i jest znacznie bardziej złożona, niż uczą podręczniki do historii.
Wszystko zaczęło się od błędu politycznego, który do dziś jest wypominany księciu Konradowi Mazowieckiemu. W 1226 roku, nękany ciągłymi najazdami pogańskich Prusów, postanowił sprowadzić na swoje pogranicze profesjonalistów od walki z niewiernymi. Krzyżacy, którzy po niepowodzeniach w Ziemi Świętej i na Węgrzech szukali dla siebie nowego miejsca, chętnie przyjęli propozycję.
Kluczowym elementem tej układanki była jednak ich dalekowzroczność polityczna. Zanim wbili pierwszą łopatę pod fundamenty zamku, zadbali o zaplecze prawne. Dzięki Złotej Bulli z Rimini, wydanej przez cesarza Fryderyka II, oraz sfałszowanemu (według wielu historyków) przywilejowi kruszwickiemu, zagwarantowali sobie pełną suwerenność nad podbitymi ziemiami. W efekcie nie przybyli jako lennicy Konrada, ale jako niezależna potęga, która budowała własne państwo.
Podbój Prus nie był jedną wielką bitwą, lecz trwającym ponad 50 lat procesem systematycznego przejmowania terenu. Krzyżacy stosowali genialną w swojej prostocie strategię: budowali warownię w strategicznym punkcie (zazwyczaj nad rzeką lub jeziorem), pacyfikowali okolicę, a następnie ruszali dalej.
W XIII wieku zamki nie były jeszcze tymi monumentalnymi, ceglanymi kolosami, które znamy z Malborka. Były to głównie konstrukcje drewniano-ziemne, które jednak wystarczały, by kontrolować lokalne szlaki komunikacyjne. Dzięki wsparciu rycerstwa z całej Europy, które przyjeżdżało na tzw. „rejzy” (wyprawy krzyżowe przeciwko poganom), Zakon dysponował przewagą technologiczną i organizacyjną, której rozbite plemiona pruskie nie były w stanie sprostać na dłuższą metę.
Prusowie nie byli jednolitym narodem. Dzielili się na liczne plemiona (m.in. Pomezanie, Pogezanie, Warmowie, Sambowie), które często rywalizowały ze sobą. Krzyżacy po mistrzowsku wykorzystywali te podziały, stosując zasadę „dziel i rządź” – zawierali sojusze z jednymi rodami pruskimi, by wspólnie uderzyć w inne.
Prawda o ekspansji ma dwa oblicza. Z jednej strony był to czas niewyobrażalnej przemocy. Kronikarz zakonny Piotr z Dusburga opisywał sceny, które dziś nazwalibyśmy czystkami etnicznymi. Oporne grody palono, a ludność, która nie chciała przyjąć chrztu, często wycinano w pień lub brano w niewolę.
Z drugiej strony, na podbitych terenach Krzyżacy wprowadzali nowoczesną administrację, prawo chełmińskie i rozwiniętą gospodarkę. Zakładali miasta (jak Toruń czy Elbląg), osuszali bagna i budowali systemy melioracyjne, które służą mieszkańcom tych ziem do dziś. Prusowie, którzy zdecydowali się na współpracę i chrzest, mogli liczyć na awans społeczny i zachowanie części swoich przywilejów.
Choć oficjalnym powodem ekspansji było nawracanie pogan, dla Zakonu chrystianizacja była przede wszystkim narzędziem politycznym. Przyjęcie chrztu przez Prusów oznaczało ich poddanie się władzy Zakonu. Co ciekawe, papieże wielokrotnie upominali Krzyżaków za zbyt brutalne traktowanie neofitów (nowo ochrzczonych), obawiając się, że takie metody zniechęcą inne ludy do chrześcijaństwa.
Warto pamiętać, że w XIII wieku pojęcie „praw człowieka” nie istniało, a wojna religijna była uznawana za sprawiedliwą formę szerzenia wiary. Dla rycerzy z Zachodu wyprawa do Prus była formą pokuty za grzechy i szansą na zdobycie sławy.
Najsmutniejszą prawdą o ekspansji Krzyżaków jest niemal całkowity zanik kultury i języka rdzennych Prusów. W wyniku walk, chorób przywleczonych z Europy oraz intensywnej kolonizacji niemieckiej, bałtyccy Prusowie zostali z czasem całkowicie asymilowani. Ich język przetrwał w szczątkowej formie do XVII-XVIII wieku, po czym ostatecznie wygasł. Dzisiejsza nazwa „Prusy” kojarzy się głównie z państwem niemieckim, choć pierwotnie odnosiła się do ludu bliższego Litwinom i Łotyszom niż Niemcom.
Podsumowując, ekspansja Krzyżaków w XIII wieku była sukcesem militarnym i organizacyjnym, który stworzył jedno z najnowocześniejszych państw ówczesnej Europy. Odbyło się to jednak kosztem ogromnych cierpień i niemal całkowitego wymazania z mapy etnicznej pierwotnych mieszkańców tych ziem. To klasyczny przykład tego, jak wielka polityka i religia mogą stać się walcem miażdżącym mniejsze kultury w imię wyższych (z punktu widzenia najeźdźcy) celów.