Gość (37.30.*.*)
Wiele osób, słysząc pytanie o najlepszy ustrój państwa, niemal automatycznie odpowiada: demokracja. Jest ona powszechnie uznawana za system, który najlepiej chroni prawa jednostki i zapewnia obywatelom wpływ na władzę. Jednak w historii myśli politycznej i wśród współczesnych specjalistów (filozofów, politologów, ekonomistów) pojawiały się i wciąż pojawiają koncepcje, które stawiają na piedestale inne modele rządzenia.
Wśród nich, jako najbardziej intrygujące i mające współczesnych zwolenników alternatywy dla demokracji, często wymienia się dwa główne nurty: technokrację oraz, w nieco innym kontekście, monarchię dziedziczną ograniczoną rządami prawa.
Jeśli szukamy koncepcji, która jest bezpośrednim przeciwieństwem demokracji opartej na popularności i ideologii, a jednocześnie jest promowana przez niektórych specjalistów jako bardziej efektywna, to na pierwszy plan wysuwa się technokracja.
Technokracja to koncepcja ustroju, w którym władzę sprawowaliby nie politycy, lecz technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji. Zamiast polegać na głosowaniu i politycznych kompromisach, decyzje dotyczące państwa byłyby podejmowane w oparciu o czysto techniczne, naukowe i obiektywne reguły, wolne od ideologii i partykularnych interesów.
Głównym argumentem zwolenników technokracji jest efektywność i racjonalność.
Inny, bardziej historyczny nurt myślenia, który zyskuje współczesnych zwolenników (szczególnie wśród myślicieli konserwatywnych i libertariańskich), to idea monarchii dziedzicznej ograniczonej rządami prawa.
Nie chodzi tu o monarchię absolutną, ale o ustrój, w którym władca (król, cesarz) pełni rolę głowy państwa, ale jego władza jest ściśle określona i ograniczona przez konstytucję i prawo (często jest to monarchia konstytucyjna lub parlamentarna, ale z silniejszą niż ceremonialna rolą monarchy).
Argumenty za tym ustrojem koncentrują się na stabilności i odpowiedzialności:
Warto również wspomnieć o historycznym, ale fundamentalnym dla politologii, poglądzie Arystotelesa. Ten starożytny filozof, choć uważał monarchię za najlepszy ustrój w teorii (pod warunkiem, że władca jest cnotliwy), to jednocześnie krytykował demokrację, uznając ją za ustrój "zwyrodniały".
Jego zdaniem, demokracja jest wadliwa, ponieważ zakłada bezwzględną równość obywateli, dając taki sam wpływ na losy państwa osobom bez odpowiedniej wiedzy, co prowadzi do podejmowania błędnych decyzji przez niewykwalifikowaną większość.
Arystoteles za najlepszy ustrój możliwy do realizacji uważał Politeję. Była to forma pośrednia, łącząca elementy demokracji (udział obywateli) i arystokracji (rządy najlepszych), oparta na dominacji stanu średniego. Politeja miała zapewnić stabilność i unikać skrajności, co do dziś jest celem wielu reformatorskich koncepcji ustrojowych.