Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego prawo powinno być sprawiedliwe w odczuciu większości społeczeństwa, skoro w sprawach cywilnych niemal zawsze jedna ze stron przegrywa i może uznać rozstrzygnięcie za niesprawiedliwe?

Legitymacja systemu prawnego Sprawiedliwość proceduralna akceptacja Zaufanie społeczne stabilność państwa
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Pytanie o to, dlaczego prawo musi być postrzegane jako sprawiedliwe, dotyka samego fundamentu funkcjonowania państwa. Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksalne: w sądzie cywilnym zazwyczaj mamy dwie strony o sprzecznych interesach. Skoro wyrok niemal zawsze oznacza porażkę jednej z nich, to czy dążenie do powszechnego poczucia sprawiedliwości nie jest walką z wiatrakami? Odpowiedź kryje się w różnicy między wynikiem konkretnego sporu a legitymacją całego systemu.

Legitymacja systemu, czyli dlaczego w ogóle słuchamy sędziów

Prawo nie opiera się wyłącznie na przymusie i groźbie kary. Gdyby tak było, państwo musiałoby postawić policjanta przy każdym obywatelu. Stabilne społeczeństwo opiera się na tzw. legitymacji prawa – przekonaniu większości, że zasady, według których żyjemy, są słuszne, a instytucje je egzekwujące mają do tego prawo.

Jeśli większość społeczeństwa uzna, że prawo jest niesprawiedliwe, skorumpowane lub chroni tylko wybraną grupę interesów, dochodzi do erozji zaufania. W takim scenariuszu ludzie przestają przestrzegać przepisów nie dlatego, że są przestępcami, ale dlatego, że tracą moralny powód, by to robić. Sprawiedliwość w odczuciu społecznym jest więc „klejem”, który trzyma całą strukturę w całości.

Sprawiedliwość proceduralna – klucz do akceptacji porażki

W psychologii prawa istnieje pojęcie sprawiedliwości proceduralnej. Badania pokazują, że ludzie są w stanie zaakceptować niekorzystny dla siebie wyrok, pod warunkiem, że sam proces uznają za uczciwy. Co to oznacza w praktyce?

  • Bezstronność: Sędzia nie sprzyja żadnej ze stron.
  • Prawo do bycia wysłuchanym: Każdy mógł przedstawić swoje argumenty i dowody.
  • Zrozumiałość: Zasady gry były znane od początku i nie zmieniły się w trakcie meczu.

Nawet jeśli przegrany w procesie cywilnym czuje żal, to dopóki wierzy, że „reguły były równe dla wszystkich”, system zachowuje stabilność. Problem pojawia się wtedy, gdy przegrany (i obserwujące go społeczeństwo) odnosi wrażenie, że wynik był ustawiony lub wynikł z absurdalnych przepisów.

Prawo jako umowa społeczna

Warto spojrzeć na prawo przez pryzmat teorii umowy społecznej. Jako obywatele umawiamy się, że rezygnujemy z rozstrzygania sporów siłą (zamiast „oko za oko”, idziemy do sądu) w zamian za ochronę i sprawiedliwe rozstrzygnięcia.

Gdyby prawo przestało dążyć do sprawiedliwości w odczuciu większości, ta umowa zostałaby zerwana. Ludzie zaczęliby szukać sprawiedliwości na własną rękę, co prowadziłoby do chaosu i samosądów. Większość musi wierzyć, że system – choć niedoskonały – dąży do obiektywnej prawdy i słuszności.

Ciekawostka: Zasłona niewiedzy Johna Rawlsa

Jeden z najsłynniejszych filozofów politycznych XX wieku, John Rawls, zaproponował eksperyment myślowy zwany „zasłoną niewiedzy”. Twierdził on, że sprawiedliwe prawo to takie, które wybralibyśmy, nie wiedząc, kim będziemy w społeczeństwie – czy bogatym przedsiębiorcą, czy biednym pracownikiem, czy wygranym, czy przegranym w procesie. To właśnie to dążenie do uniwersalności sprawia, że prawo może być akceptowane przez większość, nawet jeśli w konkretnej chwili komuś nie sprzyja.

Co się dzieje, gdy prawo rozmija się z poczuciem sprawiedliwości?

Historia zna wiele przypadków, w których prawo było formalnie poprawne, ale głęboko niesprawiedliwe (np. segregacja rasowa czy systemy totalitarne). W takich sytuacjach dochodzi do zjawiska oporu społecznego.

Jeśli prawo cywilne w odczuciu większości zacznie systemowo faworyzować np. wielkie korporacje kosztem jednostek, obywatele zaczną omijać przepisy, szukać luk lub wywierać presję na zmianę władzy. Poczucie sprawiedliwości jest więc swego rodzaju bezpiecznikiem – informuje ustawodawcę, czy system jeszcze działa, czy już wymaga naprawy.

Sprawiedliwość to nie to samo co zadowolenie

Kluczowe jest zrozumienie, że prawo nie musi sprawiać, by każdy był zadowolony. To niemożliwe. Musi jednak sprawiać, by większość uznała rozstrzygnięcie za logiczne i oparte na wartościach, które jako społeczeństwo wyznajemy.

Przegrana w sądzie boli, ale jeśli przegrywający może powiedzieć: „Nie zgadzam się z wyrokiem, ale sędzia mnie wysłuchał i działał zgodnie z ustawą, którą wszyscy znamy”, to system wygrywa. Jeśli jednak powie: „Przegrałem, bo prawo jest napisane pod moich przeciwników”, to zaczyna się kryzys, który uderza w nas wszystkich.

Podziel się z innymi: