Jakie masz pytanie?

lub

Jak wyglądały oberże i karczmy w I Rzeczypospolitej?

Wygląd dawnych zajazdów Życie karczem I RP Karczmy Rzeczpospolitej szlachty
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Podróżowanie po drogach dawnej Rzeczypospolitej nie należało do najłatwiejszych zadań. Wyboiste trakty, wszechobecne błoto i ogromne odległości sprawiały, że karczma była dla wędrowca nie tylko miejscem odpoczynku, ale prawdziwą oazą przetrwania. Choć dzisiaj kojarzymy je głównie z malowniczymi skansenami, w XVII czy XVIII wieku karczmy i oberże tętniły życiem, będąc centrum lokalnej gospodarki, polityki i życia towarzyskiego.

Architektura i wygląd zewnętrzny karczmy

Większość karczm w I Rzeczypospolitej była budowana z drewna, co wynikało z dostępności surowca i tradycji budowlanej. Charakterystycznym elementem był dach kryty gontem lub słomą, często z szerokimi okapami, które dawały schronienie przed deszczem. Najważniejszym punktem konstrukcyjnym był jednak "podjazd" lub "stan" – rodzaj obszernej sieni wjazdowej, do której można było wjechać całym wozem lub powozem. Dzięki temu podróżni mogli wypakować bagaże "pod dachem", a konie miały od razu dostęp do żłobu.

Większe i bardziej luksusowe obiekty, nazywane często austeriami (z włoskiego osteria), bywały murowane, zwłaszcza w miastach lub przy głównych traktach handlowych. Austerie oferowały wyższy standard: oddzielne pokoje dla szlachty, lepsze jedzenie i murowane stajnie. Z kolei wiejskie karczmy były zazwyczaj parterowymi, przysadzistymi budynkami, które z daleka rozpoznawało się po wiechciu (pęku słomy lub gałęzi) zawieszonym nad drzwiami, co było staropolskim znakiem, że w środku serwuje się trunek.

Serce karczmy, czyli izba szynkowa

Po przekroczeniu progu wędrowiec trafiał do izby szynkowej. Było to pomieszczenie wielofunkcyjne: tutaj pito, jedzono, dobijano targów i spano. W centralnym punkcie znajdował się wielki piec, który zimą był jedynym źródłem ciepła. Wyposażenie było surowe – długie, dębowe stoły, ciężkie ławy i podłoga, która często była po prostu ubitą ziemią (polepą) posypaną piaskiem lub igliwiem dla zachowania czystości.

W powietrzu unosiła się gęsta mieszanka zapachów: dymu z komina, smażonej słoniny, kwaśnego piwa i końskiego potu przyniesionego na ubraniach gości. Oświetlenie zapewniały łuczywa lub łojowe świece, co sprawiało, że wieczorami w karczmie panował półmrok, sprzyjający snuciu opowieści, ale też – niestety – licznym bójkom i kradzieżom.

Ciekawostka: Prawo propinacji

Czy wiesz, dlaczego w dawnej Polsce karczmy były niemal na każdym kroku? Wszystko przez tzw. prawo propinacji. Szlachcic miał wyłączne prawo do produkcji i sprzedaży alkoholu w swoich dobrach. Chłopi mieli wręcz obowiązek kupowania określonej ilości trunków w pańskiej karczmie. Był to jeden z najbardziej dochodowych elementów gospodarki folwarcznej.

Co jedzono i pito w dawnej oberży?

Menu w typowej karczmie nie było zbyt wyszukane, ale za to sycące. Podstawą było piwo, które w tamtych czasach piło się niemal do każdego posiłku (miało znacznie mniej alkoholu niż dzisiejsze trunki i było bezpieczniejsze do picia niż niepewna woda ze studni). Oprócz piwa serwowano miody pitne oraz gorzałkę, która z czasem stawała się coraz popularniejsza.

Jeśli chodzi o jedzenie, królowały potrawy jednogarnkowe:

  • Bigos: Choć różnił się od dzisiejszego (często zawierał więcej mięsa i ryb niż kapusty).
  • Kasze: Podawane ze skwarkami lub tłuszczem.
  • Polewki: Różnego rodzaju zupy, w tym słynna czernina czy żur.
  • Chleb: Razowy, ciężki, wypiekany na miejscu.

Zamożniejsi goście mogli liczyć na pieczyste, dziczyznę czy ryby, ale zazwyczaj musieli na to poczekać, aż karczmarz przygotuje posiłek specjalnie na zamówienie.

Karczmarz – postać kluczowa

Prowadzenie karczmy rzadko leżało w rękach samego właściciela ziemskiego. Najczęściej karczmę dzierżawili Żydzi, którzy pełnili rolę pośredników między dworem a wsią. Karczmarz musiał być osobą niezwykle zaradną: był jednocześnie barmanem, kucharzem, kantorem wymiany walut, a czasem nawet medykiem czy tłumaczem. To on wiedział, co dzieje się w okolicy, kto przejeżdżał traktem i jakie nastroje panują wśród chłopstwa.

Nocleg w warunkach ekstremalnych

Jeśli myślisz o wygodnym łóżku z białą pościelą, to w typowej karczmie I Rzeczypospolitej mogłeś się srodze rozczarować. Szlachta i bogatsi kupcy często wozili własne materace i pościel, ponieważ karczmy oferowały jedynie "miejsce na sianie" lub ławę w izbie ogólnej. Spano pokotem, ramię w ramię z obcymi ludźmi.

Największą zmorą podróżnych było robactwo – pchły i pluskwy były stałymi mieszkańcami drewnianych ścian i słomianych sienników. Z tego powodu wielu podróżnych wolało spać we własnych wozach na dziedzińcu, jeśli tylko pogoda na to pozwalała.

Karczma jako centrum kultury

Mimo trudnych warunków, karczma była miejscem magicznym. To tutaj krzyżowały się losy ludzi z różnych stanów. Przy jednym stole mógł siedzieć zubożały szlachcic, wędrowny mnich, żołnierz wracający z wojny i miejscowy chłop. Było to miejsce wymiany informacji – zanim pojawiły się gazety, to właśnie w karczmie dowiadywano się o wynikach sejmów, nowych podatkach czy zbliżających się wojskach nieprzyjaciela. Muzyka, taniec i śpiew były nieodłącznym elementem wieczorów, a karczemne awantury (często kończące się wyciągnięciem szabli) przeszły do legendy i literatury, choćby w opisach Henryka Sienkiewicza.

Podziel się z innymi: