Gość (83.4.*.*)
Internet często bywa postrzegany jako przestrzeń, w której panuje całkowita wolność słowa, a anonimowość daje przyzwolenie na bezkarność. To jednak bardzo mylne założenie. Granica między wyrażeniem własnej opinii a hejtem jest dość wyraźna, a jej przekroczenie może nieść za sobą poważne konsekwencje prawne. W polskim systemie prawnym kluczowym pojęciem są tutaj dobra osobiste, które podlegają ochronie na mocy Kodeksu cywilnego. Kiedy więc złośliwy komentarz przestaje być tylko „opinią”, a staje się naruszeniem prawa?
Zanim przejdziemy do konkretnych sytuacji, warto zrozumieć, co prawo uznaje za dobra osobiste. Zgodnie z art. 23 Kodeksu cywilnego, są to wartości niematerialne ściśle związane z człowiekiem. Katalog ten jest otwarty, co oznacza, że sądy mogą uznawać za dobra osobiste także inne wartości, które nie zostały wymienione wprost w ustawie. Do najważniejszych należą:
W kontekście hejtu internetowego najczęściej dochodzi do naruszenia czci oraz wizerunku.
W prawie cywilnym cześć człowieka dzieli się na dwa aspekty: zewnętrzny i wewnętrzny. Hejt w internecie uderza zazwyczaj w oba te obszary, choć w różny sposób.
To opinia, jaką mają o nas inni ludzie. Jeśli ktoś w komentarzu pod postem na Facebooku lub w artykule oskarża Cię o kradzież, oszustwo lub niekompetencję zawodową, narusza Twoje dobre imię. Tego typu działania mogą prowadzić do utraty zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub prowadzenia biznesu. Przykładem może być sytuacja, w której hejter pisze na forum lokalnym, że dany lekarz przyjmuje pacjentów pod wpływem alkoholu, mimo że jest to nieprawda.
To nasze własne poczucie wartości. Naruszenie godności następuje poprzez inwektywy, wyzwiska i wulgarne epitety. Nawet jeśli nikt inny nie uwierzy w te słowa, sam fakt ich skierowania w stronę konkretnej osoby w sposób obraźliwy jest naruszeniem jej dóbr osobistych.
Hejt to nie tylko słowa, to także działania związane z multimediami. Bardzo częstą sytuacją naruszającą dobra osobiste jest publikowanie zdjęć lub filmów bez zgody osoby zainteresowanej, szczególnie w celu jej ośmieszenia lub upokorzenia.
Naruszeniem jest również tzw. doxing, czyli publikowanie prywatnych danych kontaktowych, adresu zamieszkania czy informacji o życiu rodzinnym w celu nękania danej osoby. Prawo do prywatności jest jednym z najsilniej chronionych dóbr, a internetowi hejterzy często o tym zapominają, myśląc, że „skoro zdjęcie jest w sieci, to każdy może je przerobić i udostępnić”. To błąd – każda przeróbka (np. mem o charakterze obraźliwym) może stać się podstawą do pozwu.
Warto pamiętać, że dobra osobiste posiadają nie tylko osoby fizyczne, ale także osoby prawne (np. spółki). Hejt wymierzony w firmę, polegający na pisaniu nieprawdziwych, negatywnych opinii o produktach czy usługach, narusza tzw. renomę przedsiębiorstwa.
Jeśli konkurencja lub niezadowolony (często podstawiony) klient zalewa profil firmy falą hejtu, który nie ma oparcia w faktach, firma ma pełne prawo dochodzić ochrony swoich dóbr na drodze sądowej. Granica przebiega tutaj między rzetelną krytyką konsumencką („produkt dotarł uszkodzony”) a bezprawnym atakiem („to złodzieje i oszuści”).
Istnieją sytuacje, w których naruszenie dobra osobistego nie pociąga za sobą odpowiedzialności. Dzieje się tak wtedy, gdy działanie sprawcy nie jest bezprawne. W praktyce oznacza to sytuacje, gdy:
Ważne jest jednak to, że w polskim prawie obowiązuje domniemanie bezprawności. Oznacza to, że to nie ofiara musi udowodnić, że hejter działał bezprawnie, ale to hejter musi przed sądem wykazać, że miał prawo napisać to, co napisał.
Osoba, której dobra zostały naruszone, może żądać szeregu działań naprawczych. Do najczęstszych należą:
Wielu hejterów czuje się bezpiecznie, używając pseudonimów lub fałszywych kont. W rzeczywistości organy ścigania oraz sądy w sprawach cywilnych mają narzędzia, by ustalić numer IP sprawcy, a następnie, za pośrednictwem dostawcy internetu, dotrzeć do konkretnego użytkownika. Proces ten bywa czasochłonny, ale w dobie cyfryzacji jest jak najbardziej skuteczny.
Jeśli czujesz, że Twoje dobra osobiste zostały naruszone, nie czekaj, aż autor usunie wpis. Pierwszym krokiem powinno być zabezpieczenie dowodów. Zrób zrzuty ekranu (screenshoty), które pokazują treść wpisu, datę publikacji oraz profil autora. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług notarialnego poświadczenia treści strony internetowej lub użycie specjalistycznych narzędzi do archiwizacji treści online, które mają większą wartość dowodową w sądzie niż zwykły obrazek JPG.